Walka ze szczepionkami i ruch antyszczepionkowy to aktualnie jedne z największych problemów władz, które chcą zachować swoje społeczeństwo w dobrym zdrowiu. Zdecydowanie nie pomaga w tym fakt, że coraz więcej osób dołącza do ruchów przeciw szczepionkom. Australia znalazła sposób na ukrócenie ich działalności.

Szczepienia w Australii nie są obowiązkowe, ale przekonać do nich chce obywateli kraju premier Malcolm Turnbull. Polityk widzi bowiem rosnące zagrożenie w ruchu antyszczepionkowym. Turnbull podkreśla, że niezaszczepienie jednego dziecka to nie tylko wybór jego rodziców, ale także zagrożenie dla innych maluchów.

 – To nie teoria, tylko kwestia życia i śmierci. Kiedy rodzic mówi: „nie zaszczepię swojego dziecka”, to nie naraża tylko jego zdrowia, ale też zdrowie innych dzieci – mówi premier.

Dlatego też Turnbull chce dobitnie przekonać rodziców, że szczepienie dzieci to konieczność. Już w trzech stanach zostały wprowadzone obostrzenia zgodnie z zasadą „bez szczepienia nie ma zabawy”. Nieszczepione dzieci nie mają tam wstępu do przedszkoli i innych placówek opiekuńczych. To jednak dopiero początek. Premier wprowadzi wkrótce zasadę w reszcie kraju, bowiem ta daje efekty – liczba niezaszczepionych dzieci maleje. Tym samym Australia daje przykład, jak walczyć z ruchem przeciw szczepionkom.

 – Jeżeli rodzic oczekuje od państwa wsparcia pod postacią pieniędzy z pomocy społecznej lub dostępu do opieki medycznej, to powinni dać społeczeństwu coś od siebie i chronić inne dzieci – uzasadnił Michael Gannon, szef Australijskiego Stowarzyszenia Lekarzy.

pt

...

Zobacz również