Podczas koncertu Britney Spears doszło do piekielnie niebezpiecznego wydarzenia. Na scenę wskoczył człowiek, który próbował. Kobieta wpadła w histerię. Przez chwilę było naprawdę groźnie.

Koncert Britney Spears w Las Vegas mógł się skończyć bardzo źle. Pod koniec wykonywania przez gwiazdę jednego z jej największych przebojów „(You Drive Me) Crazy” na scenę wskoczył fan piosenkarki.

Mężczyzna chciał się przedostać do Britey, jednak od razu został powstrzymany przez jej tancerzy i ochroniarzy. Występujący z gwiazdą na scenie artyści otoczyli psychofana, powalili go na ziemię i uniemożliwili jakikolwiek ruch.

Kobieta dopiero po chwili zorientowała się, że coś się dzieje. Spanikowana zaczęła dopytywać, o co chodzi. Britney Spears przeraziła się nie na żarty. Kilkukrotnie powtórzyła pytanie „czy on ma pistolet?”.

Ochroniarze, którzy wskoczyli na scenę, zaczęli ją uspokajać, a następnie wyprowadzili za kulisy. Widownia wyraziła wsparcie dla gwiazdy i swoją niechęć dla fana, który przerwał koncert, skandując „asshole”, czyli „dupek”.

Serwis „ET” szybko dowiedział się, że fanem, który przerwał koncert, był 37-letni Jesse Webb. Natychmiast po wydarzeniu przewieziono go do aresztu śledczego.

Jeden z tancerzy występujących z Britney na scenie zdradził, że zszedłszy ze sceny, kobieta z nerwów się popłakała. Niebawem jednak wzięła się w garść i wróciła kontynuować koncert.

https://www.youtube.com/watch?v=7KtGCLriwFw

ZOBACZ TAKŻE:

https://www.youtube.com/watch?v=1CuF_GBTFOQ

...

Zobacz również