Nie żyje znany dziennikarz. Lekarzom nie udało się go uratować

Nie żyje znany dziennikarz. Lekarzom nie udało się go uratować Źródło: fot. pxhere.com

Znany dziennikarz został postrzelony w drzwiach swojego własnego domu. Krwawiącego znalazła go tam żona. Niestety - nie udało się go już uratować. Mężczyzna zmarł w karetce pogotowia. Wszystko wskazuje na to, że jego śmierć jest spowodowana ostrym atakowaniem władzy.

Nie żyje 41-letni Arkadij Babczenko. To rosyjski dziennikarz, który od ponad roku mieszkał na Ukrainie. Został postrzelony w wejściu do bloku, w którym mieszkał, w Kijowie. Krwawiącego znalazła go żona, która natychmiast wezwała pogotowie. Niestety - było już za późno i mężczyzna zmarł.

Arkadij Babczenko zastrzelony

Arkadij Babczenko jeszcze do niedawna mieszkał i pracował w Rosji. Był to jednak znany krytyk Kremla i polityki Władimira Putina. Z powodu pogróżek i obawy przed trafieniem do więzienia w lutym 2017 roku wyjechał z Rosji. Początkowo przeniósł się do czeskiej Pragi, później na Ukrainę, do Kijowa. Tak zatrudnił się w ukraińskiej telewizji ATR TV. Kontynuował swoją ofensywę przeciwko Kremlowi. Stąd też rodzi się podejrzenie, że jego śmierć to odwet za krytykę władzy w Rosji. Jeśli te informacje się potwierdzą, to wskazuje na szczególną aktywność Federacji Rosyjskiej na arenie międzynarodowej. Warto w kontekście zabójstwa Babczenki wspomnieć niedawny zamach przeciwko Siergiejowi Skripalowi, byłemu podwójnemu szpiegowi GRU i MI6. W sprawie śmierci Babczenki ukraińska policja toczy śledztwo. Jak dotąd potwierdzono kilka strzałów w plecy, a także określono atak jako "działanie profesjonalistów".

Kim był Arkadij Babczenko?

To doświadczony dziennikarz i były wojskowy. Babczenko był weteranem dwóch wojen czeczeńskich. Później został dziennikarzem, przy czym pozostał na arenie wojskowej, został bowiem korespondentem wojennym. W tej roli jeździł między innymi do Osetii Południowej. Następnie osiadł w Rosji, gdzie angażował się w różne aktywności związane z opozycją. Między innymi atakował Moskwę za działalność w Syrii i na Ukrainie. W 2016 roku napisał na Facebooku post na temat katastrofy rosyjskiego samolotu Tu-154 nad Morzem Czarnym. W wyniku tragedii zginęli artyści z Chóru Aleksandrowa. W swoim wpisie dziennikarz nazywał Rosję agresorem. Od tego momentu zaczął otrzymywać listy z pogróżkami. Jak twierdził, to zmusiło go do opuszczenia kraju. Arkadij Babczenko zginął mając 41 lat. Zostawił żonę i córkę. AKTUALIZACJA: Jak donosi RMF FM cała sprawa ma być mistyfikacją służb. Arkadij Babczenko właśnie pojawił się na konferencji prasowej.
Chcesz coś nagłośnić? Wiesz o bulwersującej sytuacji, która wymaga zainteresowania mediów? Wyślij maila na adres: naglasniamy@pikio.pl. Na pewno przyjrzymy się Twojej sprawie. WARTO PRZECZYTAĆ:
  1. Nie żyje znana aktorka. Syn opublikował jej zdjęcie tuż przed śmiercią
  2. Radio nie będzie już takie samo. Nie żyje najsłynniejszy polski radiowiec
  3. Dramat w policyjnej szkole w Szczytnie. Nie żyje młody policjant
Następny artykuł
0 Skomentuj

Komentarze 0

Ocena artykułu