Antybiotyki to środki, po których przepisywanie lekarze sięgają, a może raczej sięgać powinni w ostateczności. Przeważnie są one dużą ingerencją w organizm, przez co nie powinny być stosowane zbyt pochopnie. Okazuje się jednak, że czasem nawet takie rozwiązanie może być nieefektywne. Do Polski nadciąga groźna, antybiotykoodporna bakteria.

Antybiotyki to coś, czego wystrzega się bardzo duża liczba osób. Obawy o szkodliwe działanie tych silnych środków mają zwłaszcza rodzice, których dzieci bardzo często łapią infekcje podczas przebywania z rówieśnikami w szkole czy też przedszkolu. Tylko co zrobić, jeśli nawet antybiotyki nie dają rady w walce z chorobą?

Czy w Polsce czeka nas epidemia?

Do Polski nieuchronnie bliża się bakteria Klebsiella pneumoniae, znana również pod nazwą New Delhi. Tempo, w jakim się rozprzestrzenia, jest wręcz przerażające. Podczas konferencji prasowej zwołanej na ogólnopolskim spotkaniu epidemiologów zabrał głos główny inspektor sanitarny:

– Liczba zakażeń New Delhi rośnie w geometrycznym tempie. Musimy po pierwsze dobrze rejestrować pacjentów, podejmować procedury, by ich zabezpieczyć, muszą być też absolutnie jednakowe standardy postępowania z pacjentami – nosicielami tych dramatycznie niedobrych bakterii – oświadczył Jarosław Pinkas.

– Boimy się, żebyśmy kolokwialnie mówiąc, nie byli tym przywaleni, bo postęp jest geometryczny – wyznał szczerze inspektor sanitarny.

W Polsce mamy w tej chwili do czynienia z około kilkuset przypadkami zakażonych osób.

Wszystkiemu winne są antybiotyki

Główny inspektor sanitarny podczas rozmowy wskazał również na przyczynę obecnej sytuacji. Zdaniem mężczyzny, winni obecnemu stanu rzeczy są lekarze, którzy przepisywali antybiotyki w sposób nieprzemyślany:

– Bakteria New Delhi nie wzięła się znikąd. To jest kwestia nadużywania antybiotyków nie tylko przez lekarzy, ale też przez przemysł rolno-spożywczy, przez tych, którzy leczą zwierzęta. Jest to bardzo szeroki problem na całym świecie – mówił Pinkas i dodał, że pojawienie się tej bakterii w Polsce to „efekt życia w globalnej wiosce”.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Niewyobrażalne cierpienia na szczytach władzy! Problemy zdrowotne światowych przywódców

Mamy poważny problem

Okazuje się, że aby móc dobrze zatroszczyć się o pacjenta zarażonego wyżej opisaną bakterią, trzeba umieścić go w pojedynczej sali, gdzie będzie odizolowany od innych pacjentów. Niestety, takimi pomieszczeniami nie dysponują polskie szpitale. Polska nie jest przygotowana na podobne sytuacje, w związku z czym pacjenci zakażeni New Delhi stanowią dla placówek zdrowia prawdziwy problem:

– Nie jest tajemnicą, że w polskich szpitalach takich pojedynczych sal brakuje. W teorii jesteśmy dobrzy, w praktyce trudno nam realizować założenia – przyznała prof. Katarzyna Dierżanowska-Fangrat, która pełni funkcję krajowego konsulatu w dziedzinie mikrobiologii.

Kliknij po więcej, na pewno cię zaciekawi

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Nowe wstrząsające informacje o Mackiewiczu. Opublikowano dokładny raport
  2. Andrzej Duda znalazł sposób na UE. Załatwi sprawę ekspresowo
  3. Wierni błagają Franciszka by tego nie robił. Grozi mu śmierć, ale i tak to zrobi

Nie wyrzucaj TEGO! Może ci się przydać...

Zobacz również