Najnowszy raport NIK miażdży reformę edukacji wprowadzoną przez Annę Zalewską

Najnowszy raport NIK miażdży reformę edukacji wprowadzoną przez Annę Zalewską Źródło: Flickr/Kancelaria Premiera

Najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli miażdży reformę edukacji, którą wprowadziła Anna Zalewska i rząd Prawa i Sprawiedliwości. Minister Edukakacji wielokrotnie zapewniała, że w szkołach wystarczy miejsc dla podwójnego rocznika. Z danych NIK wynika jednak zupełnie co innego. W wielu województwach miejsc dla uczniów po prostu nie wystarczy.

Anna Zalewska od początku przekonywała wszystkich, że reforma jest potrzebna, a jej realizacja nie przyniesie negatywnych skutków. Wielokrotnie zapewniała także, że pieniądze, które otrzymają samorządy zupełnie wystarczą na pokrycie wszystkich kosztów. NIK wykazuje, że prawda jest zupełnie inna.

- Udział subwencji w wydatkach spadł zamiast wzrosnąć. Wzrosły natomiast wydatki na dowóz dzieci, chociaż ministerstwo zapewniało, że spadną - mówi rzeczniczka NIK Ksenia Maćczak. 

Anna Zalewska nie zaplanowała reformy 

Samorządy nie są w stanie sfinansować nowej reformy. Dostały zaledwie 40% dotacji, o które się ubiegały. Przez to wszystko, szkoły nie są przygotowane do zmian. Brakuje sal lekcyjnych, WF-y odbywają się na korytarzu, a w trakcie wolnych godzin uczniowie nie mieszczą się w świetlicach. Warto wspomnieć, że brakuje także specjalistycznego sprzętu - komputerów czy tablic interaktywnych. 

NIK zawiadamia, że warunki pogorszyły się w co trzeciej szkole. Podręczniki nie są odpowiednio przygotowane, a zmian w podstawie programowej nie sprawdzili odpowiedni eksperci. Przedmiotem jakim jest Wychowanie do życia w rodzinie nie zajął się nikt. 

Najwyższa Izba Kontroli alarmuje także, że nie są jasne kryteria oceniania uczniów. Istnieje obawa, że absolwenci ostatnich klas gimnazjów i podstawówek nie będą poddawanie sprawiedliwej i rzetelnej ocenie. 

Koszty reformy za wysokie

Rzecznik Najwyższej Izby Kontroli mówi, że Anna Zalewska "nie przeanalizowała rzetelnie skutków finansowych zmian" oraz "minister edukacji narodowej nierzetelnie przygotował i wprowadził zmiany w systemie oświaty". Chociaż szefowa MEN wielokrotnie zapewniała, że reforma jest dokładnie przemyślana i zaplanowana finansowo to trudno nie oprzeć się wrażeniu, że minęła się z prawdą. 

Według NIK Anna Zalewska posługiwała się danym z zaledwie 30% szkół i to na nich oparła wyliczenia finansowe. W uboższych województwach brakuje miejsc dla uczniów, a także pieniędzy aby tę sytuację zmienić. W najgorszej sytuacji są są województwa: Wielkopolskie, Pomorskie i Zachodniopomorskie. Tam nie ma miejsca dla nawet  70 tysięcy uczniów. Warto dodać także, że rząd Prawa i Sprawiedliwości, który w pełni wspierał reformę teraz nie jest chętny aby ją dofinansować i naprawić błędy, które zostały popełnione przez MEN.

Źródło: Interia

Następny artykuł