Pedofil zgwałcił jej 9-letnią córkę. Skandaliczne tłumaczenie matki, Anna W. naprawdę to powiedziała

Pedofil zgwałcił jej 9-letnią córkę. Skandaliczne tłumaczenie matki, Anna W. naprawdę to powiedziała Źródło: YouTube/Gorzowianin

Anna W. jest matką wykorzystanej seksualnie, a następnie zakneblowanej i wrzuconej do wersalki Sary. Okazuje się, że kobieta od dłuższego czasu utrzymywała zażyły kontakt ze sprawcą. To ona pozwoliła iść córeczce do mieszkania dorosłego mężczyzny. Teraz się wybiela.

Anna przez wiele lat znała przyszłego oprawcę swojej córki. Wiedziała też, że mężczyzna przebywał w zakładzie psychiatrycznym, a oficjalnym powodem miało być uniknięcie kary za bójkę. Kobieta ufała mu, a w relacjach z niebezpiecznym przestępcą była bardzo nie ostrożna. Brak czujności doprowadził do tragedii.

Anna W. znała przestępcę od lat, ale utrzymuje, że nie wiedziała o jego mrocznej przeszłości

Anna W. poznała Mateusza K., gdy ten przebywał w zakładzie psychiatrycznym. W tym samym miejscu znajdował się partner kobiety, Michał, który przechodził załamanie nerwowe, mimo to 18-latek zrobił na niej dobre wrażenie, ponieważ pożyczał przybory toaletowe jej ukochanemu, a jej samej serwował aromatyczne herbaty. To uśpiło czujność Anny W. - uwierzyła, że Mateusz przebywa w psychiatryku, ponieważ chce uniknąć kary za bójkę z kolegą. Tymczasem wiadomo, że prawdziwym powodem zatrzymania, była napaść z nożem o charakterze seksualnym.

Potem kobieta spotkała się z Mateuszem K. już poza zakładem. Twierdzi, że ujrzeli się przypadkiem - mężczyzna handlował warzywami. Wkrótce w pracy zaczął mu pomagać 14-letni syn Anny W. Kobieta utrzymuje, że nie utrzymywała przyjacielskich relacji z pedofilem, ale zeznania znajomych świadczą o czymś innym. Ich zdaniem Mateusz K. regularnie opiekował się Sarą. 

Anna W. wyznała, że pozwoliła 9-letniej córce iść z mężczyzną do jego mieszkania. Miała tam zobaczyć szczury niegdyś hodowane przez jej zmarłego partnera. Tymczasem pedofil brutalnie uwięził i zgwałcił Sarę. Było to 18 maja, a dzień później sprawca poinformował matkę, że 9-latka uciekła mu w trakcie spaceru. Kobieta przez cały dzień nie podjęła żadnych działań, by odnaleźć córkę. Wyjaśniła, że tak doradziła jej zaufana osoba. Ponadto uznała, że nie mogła ratować Sary, ponieważ nie miała auta. Te tłumaczenia nie przekonały prokuratury w Gorzowie. 

Sąd zadecydował o karze dla matki. Jest winna tragedii

Sąd orzekł, że matka ofiary dopuściła się poważnego zaniedbania rodzicielskiego. Jego zdaniem kobieta ponosi częściową winę za to, co się wydarzyło. O wiele większym rozsądkiem wykazał się 14-letni brat Sary, który w przeciwieństwie do matki, zawiadomił o zajściu policję. Gdyby nie jego interwencja, dziewczynka prawdopodobnie by nie przeżyła. Wiadomo już, że Annie W. zostały odebrane prawa rodzicielskie. Rodzeństwo ma się przenieść wkrótce do placówki opiekuńczej. Kobieta uważa, że to niesprawiedliwy werdykt.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ:

- Co to za państwo, które w nagrodę za uratowanie siostry zabiera brata siłą do ośrodka?- buntuje się zrozpaczona matka.

Zapytana o to, czy czuje się winna, stwierdziła, że rzeczywiście popełniła duży błąd darząc zaufaniem Mateusza K. Mimo to utrzymuje, że poniosła zbyt wysoką karę, a cierpieć będą przede wszystkim jej dzieci. Zamierza odwoływać się od decyzji sądu. 

  1. Czy koty wyczuwają raka? Oto jak się wtedy zachowują
  2. Danuta Stenka z mężem! „Mojego męża wygrałam na loterii” 24 maja 2019
  3. Polacy już przez to cierpią. Przepowiednia Jackowskiego spełnia się na naszych oczach
  4. Lewandowska ukrywała to pod ubraniami. W końcu się wydało
  5. Niesamowite! Świat według Kiepskich mógł wyglądać zupełnie inaczej
  6. Grozi nam nie tylko powódź. W mediach się o tym nie mówi

Źródło: Pościgi

Następny artykuł