Anna Anders przed dwoma dniami odsłoniła tablicę pamiątkową w zachodniopomorskim Sławnie. Pomnik poświęcono żołnierzom dywizji dowodzonej przez jej ojca w czasie II wojny światowej. Niestety treść, którą przedstawia, wryła wszystkich w ziemię.

Anna Anders zasłynęła w polskiej polityce wraz z uzyskaniem mandatu senator IX kadencji. Wcześniej przez lata pracowała dla ONZ w biurze prasowym UNESCO w Paryżu. W 2010 po śmierci swojej matki przejęła kierownictwo w Fundacji im. gen. Władysława Andersa.

Organizacja zajmuje się pomocą finansową dla studentów będących Polakami, ale urodzonymi w państwach byłego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. W 2015 roku wystartowała w wyborach z list PiS i uzyskała doskonały wynik w swoim okręgu.

Ze wszystkich kandydujących w okręgu Anna Anders osiągnęła oszałamiający wynik 40,76 proc. Fakt ten może tłumaczyć to, że w okręgu wyborczym 44 głosują Polacy przebywający za granicą. Od tej pory jest jedną z „gwiazd” obozu władzy.

Anna Anders odsłoniła tablicę z błędami ortograficznymi

11 września w Sławnie w województwie zachodniopomorskim odsłonięto tablicę ku czci żołnierzy II Korpusu Polskiego, którzy przeszli szlak bojowy pod dowództwem jej ojca gen. Władysława Andersa.

Najsłynniejszą potyczką z ich udziałem jest oczywiście wielomiesięczna bitwa o wzgórze Monte Cassino, które ostatecznie zdobyli wraz z sojusznikami antyhitlerowskiej koalicji. Niestety tablica zawiera dwa rażące błędy ortograficzne.

W hołdzie żołnierzom II Korpusu Polskiego Generała Władysława Andersa walczącym we Włoszech. w latach 1943-1945. Zwycięzcom w bitwach pod Monte Cassino, Ankonę, Linii Gotów, w Apeninie Emiliańskiej oraz o Bolonię – powinien brzmieć napis na tablicy.

Niestety zamiast „zwycięzcom” podziękowano „zwycięscom”, a Polacy nie walczyli o „Ankonę”, ale „Anknone”. Internauci za błędy obwinili oczywiście Prawo i Sprawiedliwość jako całość, insynuując, że za rządów Donalda Tuska podobne rzeczy byłyby niemożliwe.

Twórcy tablicy tłumaczą się z błędów

Błędy nie są oczywiście winą Anders, którą zaproszono na uroczystość raczej z racji jej powiązań rodzinnych i zaangażowania w sprawy polonijne i pamięci po ojcu. Wytłumaczenia skandalu podjął się Jerzy Sekuła, szef koszalińskiego oddziału Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym.

– Duży wstyd. Trudno, stało się. Przepraszamy wszystkich, którzy poczuli się urażeni. Montaż tablicy celowo odbył się w ostatniej chwili przed uroczystością, bo baliśmy się ewentualnej dewastacji – powiedział w rozmowie z „Super Expressem”.

Jak dodaje Sekuła, winnym niedociągnięć jest kamieniarz. Wysłany do akceptacji tekst upamiętnienia miał być za to poprawny.

– My przekazaliśmy ją kamieniarzowi, który był odpowiedzialny za wykonanie tablicy. Dzień przed uroczystością odsłonięcia tablica była owinięta folią, dlatego nikt nie sprawdził treści wpisu –  twierdzi działacz.

Fala hejtu na Anders

Pod postem pani senator, w którym uwieczniła tablicę, wylała się fala krytyki pod jej adresem. Niektóre komentarze należały do kategorii naprawdę przykrych.

– Sama pisała; A tablicy bez błędu nie udało się zorganizować? PiS naprawdę wszystko, czego się dotknie, musi zepsuć?; Straszne, po prostu straszne. Jak można tak hańbić swój kraj. Wszystko musicie spieprzyć, głąby?; I tak dobrze, że nie napisali „zwycięscą”. Cóż – „patriotom” z ojczystym językiem dość często nie jest po drodze – czytamy.

Fot. Twitter/Łukasz Olejnik

ZOBACZ TAKŻE: 

  1. Pracujesz w tych branżach? Decyzja PiS może pokrzyżować twoje plany
  2. Polska żeglarka jest sama na oceanie. Wprost na nią zmierza zabójczy huragan
  3. Rusin przerwała milczenie ws. Hanny Lis?! Niespodziewane słowa

Popierasz Annę Anders?

Zobacz Wyniki

Loading ... Loading ...

Te samoloty strzegą polskich granic! [ZDJĘCIA]

Znani Polacy, którzy przyznali się do współpracy z SB [ZDJĘCIA]

źródło: wprost.pl

Zobacz również