Tragedia w domu nastolatki. Angelika zmarła tuż po wizycie lekarza

Tragedia w domu nastolatki. Angelika zmarła tuż po wizycie lekarza Źródło: fot. pixabay.com

Angelika w tym roku zdawałby maturę, jednak przez potworną tragedię, która miała miejsce zaledwie kilka dni temu, nastolatka zmarła. Teraz przyczynę jej śmierci bada prokuratura.

Angelika była uczennicą I LO w Piotrkowie Trybunalskim i mieszkała pobliskiej miejscowości o nazwie Bogłusławice. 18-latka jeszcze kilka dni przed swoją śmiercią nie odczuwała żadnych niepokojących objawów, wręcz wyglądała jak prawdziwy okaz zdrowia. Niestety dziewczyna 30 stycznia zmarła po tym, jak chwile wcześniej był u niej lekarz. Angelika poczuła, że coś złego się dzieje zaledwie dzień wcześniej podczas lekcji. Kiedy wróciła do domu, to jej złe samopoczucie tylko się nasiliło. Nikt jednak nie podejrzewał, że już niebawem dojdzie do tragedii.

Nie żyje Angelika: nastolatka odmówiła pomocy

Około godziny 23:00 29 stycznia dziewczyna zaczęła tracić przytomność, co bardzo zaniepokoiło jej dziadka, z którym mieszkała. Szybko została wezwana karetka pogotowia, a jej personel zdiagnozował u nastolatki kamicę nerkową. Wtedy też zadecydowano o zabraniu jej do szpitala i zalecono wizytę u lekarza pierwszego kontaktu, jednak nastolatka nie wyraziła zgody na przetransportowanie jej do placówki medycznej. Kiedy karetka odjechała, stan Angeliki zaczął się jeszcze bardziej pogarszać, dlatego jej dziadek postanowił ponownie wezwać pomoc. Jednak dyspozytor, który odebrał wezwanie, postanowił nie przysyłać do ich domu kolejnego ambulansu. - Proszę nas zrozumieć, my realizujemy już w województwie 1.144 wizytę od początku roku i nie możemy wysyłać karetek, które – z zebranego wywiadu dyspozytorskiego – nie wskazują na nagły stan zagrożenia zdrowia i życia - wyjaśniał rzecznik WSRM w Łodzi Adam Stępka. Dyspozytor mimo wszystko zalecił wezwanie pomocy nocnej, która będzie w stanie pomóc 18-latce. Oczywiście dziadek dziewczyny zastosował się do zaleceń i wezwał pomoc, która przybyła do jego domu około godziny 2:00 w nocy. Lekarka, która przybyła na miejsce, po zbadaniu Angeliki zadecydowała, że dziewczyna wymaga natychmiastowego przetransportowania jej do szpitala, gdzie otrzyma specjalistyczną pomoc.



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Dziadek wciąż przeżywa traumę

Niestety serce dziewczyny przestało bić, zanim jeszcze opuściła swój dom. Lekarka starała się ze wszystkich sił przywrócić jej puls oraz oddech, ale niestety nie udało się. Teraz dokładną przyczynę śmierci nastolatki bada prokuratura, która jednocześni sprawdza, czy jeżeli
Angelika wyraziłaby zgodę na wcześniejszą hospitalizację, to by nie doszło do tragedii. Dziadek nastolatki wciąż nie może się pogodzić ze stratą ukochanej wnuczki. Jak sam przyznaje, nadal nie ma w sobie na tyle siły i odwagi, aby odważyć się wejść do jej pokoju. - Po południu zawiozłem ją do domu, a o 4:00 nad ranem już nie żyła. Nie jest w stanie rozmawiać, o tym, co się stało… Nie odważyłem się jeszcze wejść do jej pokoju - mówił dziadek dziewczyny. ZOBACZ TAKŻE NA PIKIO.PL:
  1. Michał zaginął dwa tygodnie temu. Studenta z Poznania szuka cała Polska
  2. HGA Media – duży sukces firmy, szansa na karierę dla młodych
  3. Najbardziej złośliwy nowotwór zbiera śmiertelne żniwo. Można się przed nim uchronić
  4. Nie żyje gwiazdor wielkiego hitu Polsatu. Koszmarna wiadomość
  5. Anna Jantar przeżyła SZOK, gdy nakryła męża ze swoją RYWALKĄ. To był cios prosto w serce
  źródło: Popularne Następny artykuł
0 Skomentuj

Komentarze 0

Ocena artykułu