Jeszcze w połowie marca informowaliśmy o kontrowersyjnym pomyśle USA na „wyeliminowanie Korei Północnej z gry”. Waszyngton wciąż nie odszedł od pomysłu i coraz śmielej rozpatruje plan prewencyjnego uderzenia w Koreę Północną. Okazuje się, że ten zbiera coraz szersze poparcie.

Pomysł, o którym powiedział otwarcie sekretarz stanu USA, Rex Tillerson, bez dwóch zdań jest ryzykowny. Kontrowersyjna idea zakłada, że należy uderzyć w Koreę Północną, zanim ta będzie zdolna naprawdę zagrozić światu deszczem atomowych bomb. Biorąc pod uwagę temperament Koreańczyków z „lepszej Korei”, „nuklearny scenariusz” nie jest niemożliwy.

Takie posunięcie sił USA zdecydowanie nie obeszłoby się bez reakcji państw postronnych, a już na pewno Chin. Państwo Środka ma się za stabilizatora w rejonie i atak USA z pewnością zostałby uznany za mieszanie w Chińskiej polityce. Biorąc pod uwagę i tak napięte stosunki między państwami i ostatnie działania militarne Pekinu – atak USA na Pyongyang to wkroczenie na ostatnią prostą przed III Wojną Światową.

Nie zmienia to faktu, że kontrowersyjny pomysł Waszyngtonu coraz bardziej podoba się amerykańskiemu wojsku. Ostatnio gorąco poparł go generał Jack Keane, który, choć emerytowany, cieszy się wciąż ogromnym poważaniem w armii. Jak podkreślił oficer, „Ameryka nie może polegać tylko na swoim systemie rakiet obronnych i wystawiać obywateli na rażenie bombą atomową”.

 – Gwałtownie i niebezpiecznie zmierzamy w kierunku, w którym opcja militarna jest jedyną, jeśli chodzi o pozbawienie Korei Północnej dostępu do broni jądrowej. Administracja Trumpa nie może dopuścić do ataku nuklearnego na USA. Nie powinniśmy polegać tylko na naszym systemie obrony rakietowej i wystawić Amerykanów na ryzyko ataku atomowego – oświadczył generał Keane.

...

Zobacz również