Historia jednej z zapomnianych misji zagranicznych Sił Zbrojnych RP skrywa mroczne tajemnice. Oprócz bohaterstwa polscy żołnierze dopuszczali się przestępstw i seksualnych ekscesów. Wszystko spisane zostało w książce pt. „Pola śmierci”.

W 1993 roku ruszyła polska misja pokojowa pod patronatem ONZ skierowana do Kambodży. Jej członkami byli tłumacze, logistycy, kierowcy i magazynierzy. Przyjechali nieprzygotowani do walki oraz nieprzygotowani na klimat. Brakowało im odpowiednich namiotów, ubrań, leków i jedzenia. Brakowało też zajęć.

Grupa 40 mężczyzn została wysłana daleko od domów i oddzielona od dotychczasowego życia. Tęsknili za Polską, nie mieli dostępu do rozrywek, którymi zabijali czas przed wyjazdem. Dlatego też zwrócili się w stronę prostytutek i taniego alkoholu, rzeczy powszechnie dostępnych krajach takich jak Kambodża.

– Kambodża, Wietnam czy Tajlandia to krainy seksu i biznesu, pełne taniego alkoholu i tanich prostytutek. Moralność jest rozluźniona. Nasi misjonarze za butelkę kambodżańskiej whisky płacili najwyżej dwa dolary, a za dziewczynę na noc – trzy. Seks i picie w bazie były zjawiskiem powszechnym – opowiada autor książki.

Faktycznie seks i pijatyki były jednymi z głównych aktywności w polskiej bazie. Misjonarze ściągali do bazy chętne Khmerki, które zatrudniano jako kucharki czy sprzątaczki, a faktycznie służyły jako nałożnice. Według relacji wielu z Polaków wywiozło z dżungli HIV i rzeżączkę, która jeden z żołnierzy zaraził się aż sześciokrotnie.

Opisanym wydarzeniom nikt jak dotąd nie zaprzeczył, a potwierdziło je wielu. Misja była pokojowa, więc opowieści o walkach z partyzantami nie mogą zostać oficjalnie potwierdzone. To samo tyczy się seksualnych wybryków i pijaństwa. Nie ma jednak wątpliwości, że wysłani do Kambodży Polacy wykazali się odwagą i należy im się za to szacunek.

źródło: msn.com

...

Zobacz również