Alarmy bombowe podczas matur sparaliżowały kraj. Są nowe informacje nt. sprawców

Alarmy bombowe podczas matur sparaliżowały kraj. Są nowe informacje nt. sprawców Źródło: Pixabay/PublicDomainPictures

Alarmy bombowe sprawiają, że tegoroczne matury mają wyjątkowo stresującą otoczkę. Od pierwszego dnia egzaminów dyrektorzy szkół otrzymują maile, których autorzy grożą zamachami. Policja szuka sprawców zamieszania.

Alarmy bombowe zaczęły się już w poniedziałek przed egzaminem z języka polskiego. Kilkadziesiąt szkół w całej Polsce - zagrożone były placówki m.in. w Warszawie, Krakowie, Tarnowie, Piotrkowie Trybunalskim i Nowym Sączu - zostało sprawdzonych przez policję i pirotechników, w wielu z nich start matury został opóźniony. W jednej ze szkół egzamin odwołano - uczniowie będą musieli napisać go w dodatkowym terminie.

Jak się okazuje, poniedziałkowe maile z groźbami nie były jednorazową akcją. Niepokojące wiadomości pojawiały się w elektronicznych skrzynkach dyrektorów także w kolejnych dniach. Alarmy bombowe zawsze są traktowane przez służby bezpieczeństwa z wyjątkową powagą. Choć od razu uznano prawdopodobieństwo przeprowadzenia zamachów za niskie, to do kontroli szkół zostało oddelegowanych ok. 11 tys. funkcjonariuszy. Policja aktywnie szuka też autorów maili z groźbami.

Alarmy bombowe - celem jest policja?

Wszystko wskazuje na to, że osoby stojące za zamieszaniem nie są debiutantami w tej kwestii. "Gazeta Wyborcza" informuje, że mogą być to te same osoby, które odpowiadały za atak na stronę Centralnej Komisji Egzaminacyjnej w 2012 r. Alarmy bombowe nie były głupimi żartami znudzonej młodzieży, a dość zorganizowaną akcją. Okazuje się, że przygotowano i rozesłano całą instrukcję, informującą jak w odpowiedni sposób rozesłać maile. Istniała także cała baza danych z adresami szkół, w których odbywają się matury.

Jaki jest cel internetowych żartownisiów? Prawdopodobnie nie chodzi im o to by zaszkodzić uczniom i nauczycielom, a... policji. Akcja ma pokazać nieudolność służb bezpieczeństwa i tym samym ośmieszyć je. 

- Ludzie skrzykujący się w zapewniającej anonimowość sieci TOR czują się bezkarni. To poczucie wynika m.in. z tego, że do tej pory skuteczność polskiej policji w ściganiu tego typu przestępstw była niewielka - tłumaczy cytowany przez "Gazetę Wyborczą" Krzysztof Liedel z Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas. 

Dziś maturzyści zmierzą się z egzaminami z rozszerzonej matematyki i filozofii. Oby tym razem nic nie przeszkodziło im w spokojnym napisaniu testu, a jedynym wyzwaniem okazały się zadania.

Źródło: WP Gazeta Wyborcza

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News