Jak wynika z wyliczeń Akademii Obrony Narodowej – stan polskiej obronności granic jest tragiczny. W razie ataku ze wschodu nasze wojsko jest w stanie obronić zaledwie 3% granic.

Eksperci AON przekonują, że nawet gdybyśmy do walki wysłali wszystkie nasze dywizje (czyli 3) na wschodnią granicę to bylibyśmy w stanie osadzić zaledwie 100-kilometrowy odcinek. To oznacza, że nie jesteśmy w stanie utrzymać nawet granicy z obwodem kaliningradzkim, która rozciąga się na ok. 200 kilometrów.

Według ekspertów AON za taki stan rzeczy odpowiada likwidacja powszechnego poboru wojskowego i zastąpienie go – w praktyce – niczym.

Polskie władze zdają się nie widzieć problemu i uspokajają, że w razie ataku na nasze granice z pomocą przyjdzie nam NATO. Takie „rozwiązanie” w żadnym stopniu nie zadowala ekspertów, którzy twierdzą, że pakt północnoatlantycki nie jest zdolny do obrony własnych granic i istnieje tylko w teorii czego dowodem ma być chociażby nieskuteczny protest Zachodu wobec aneksji Krymu przez Rosję.

Polub pikio.pl by być na bieżąco!

bh

Zobacz również