Agnieszka Woźniak-Starak odebrała straszny telefon. Zamarła, gdy usłyszała wiadomość

Agnieszka Woźniak-Starak odebrała straszny telefon. Zamarła, gdy usłyszała wiadomość Źródło: youtube/wirtualna_polska/

Agnieszka Woźniak-Starak odsunęła się od mediów społecznościowych po śmierci ukochanego męża, czemu nie sposób się dziwić. Choć sytuacja wciąż jest dla niej bardzo bolesna, postanowiła opowiedzieć o strasznym telefonie, który odebrała.

Agnieszka Woźniak-Starak unika publicznych wystąpień, a tym bardziej publikacji w sieci. Czas żałoby chce przeżyć w spokoju i przede wszystkim w otoczeniu najbliższych. Mimo całkowitego odcięcia od show-biznesu, jej uwadze nie umykają artykuły kolorowej prasy, która rozpisuje się o potwornej tragedii. Każdy z nich był dla dziennikarki motywacją do zabrania głosu i opowiedzenia o smutnym telefonie, który dostała. 

Agnieszka Woźniak-Starak przerywa milczenie 

Po śmierci Piotra Agnieszka Woźniak-Starak zaledwie kilkukrotnie pojawiła się publicznie, czym chciała uczcić pamięć ukochanego męża. Zupełnie odcięła się od mediów społecznościowych, jednak po upływie blisko dwóch miesięcy postanowiła zamieścić na swoim Instagramie oświadczenie. Celebrytka odniosła się między innymi do wszystkich artykułów, które powstały na temat jej męża. Wyznała, że wiele z informacji, które zostały podane, nie mają nic wspólnego z prawdą. 

- Od kilku dni czytam wszędzie, że byłam wezwana na przesłuchanie do prokuratury, że ze łzami w oczach opowiadałam o tym, że dowiedziałam się o wypadku, gdy wracałam z rodzicami do Warszawy, miałam tam ponoć ważne spotkanie. Nic z tego nie jest prawdą, ale po co pisać prawdę, jeśli można dać pole kolejnym insynuacjom, a co za tym idzie kolejnym artykułom. Nieważne, że ktoś cierpi - napisała. 

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ 

Zamarła, gdy odebrała straszny telefon 

Gwiazda TVN-u z wielkim bólem wyznała, jak naprawdę wyglądała chwila, gdy dowiedziała się o zaginięciu ukochanego. Zdradziła, że była wówczas w jego rodzinnej posiadłości, bowiem nigdy nie była fanką nocnych podróży motorówką, co Piotr Woźniak-Starak wprost uwielbiał. Gdy dostała telefon o 5:00 rano nie mogła uwierzyć w przekazaną jej wiadomość. Dosłownie zamarła na wieść o tym, że jej mąż zaginął. Co gorsza zaznacza, że od tego momentu, urodziny taty będą niosły za sobą również rocznicę śmierci ukochanego. 

Dzisiaj grzeje: 1. Ujawniono, co NAPRAWDĘ stało się, kiedy zginął Piotr Woźniak-Starak. Straszliwe doniesienia o Ewie O.

2. Pani Romana dostaje 400 złotych emerytury. Powiedziała, na kogo będzie głosować, po czym zalała się łzami 

- 17 sierpnia wieczorem byliśmy z moimi rodzicami na kolacji. W nocy 18 sierpnia zginął mój Mąż. 18 sierpnia to dzień urodzin mojego taty, mieliśmy spędzić go wszyscy razem. Nie zdążyliśmy. Piotrek (...) uwielbiał pływać motorówką w nocy. Ja nie, dlatego zostałam w domu i poszłam spać. Tak, był szalony i zapłacił za to najwyższą cenę. O 5 rano obudził mnie telefon, że Piotrek zaginął. Od teraz urodziny mojego Taty już zawsze będą rocznicą śmierci mojego Męża, będę się z tym mierzyć co roku - wyznała. 

Wyświetl ten post na Instagramie.

Ironią losu moje życie zamieniło się ostatnio w film, w którym nikt z Was nie chciałby grać. Celowo używam słowa “grać”, bo tragedia moja i mojej rodziny stała się sprawą publiczną, w której wszyscy musimy się teraz odnaleźć i żyć dalej. To nie jest normalna sytuacja, przeżywanie żałoby na oczach tylu ludzi. I na pewno nie pomaga. Ale to, co zawsze można zrobić dla kogoś w obliczu takich chwil, to dać mu trochę spokoju i wsparcia, które na szczęście mam od swoich bliskich. I od Was też, za co bardzo dziękuję. Wiem dobrze, jak działają media. Razem z Piotrkiem byliśmy częścia tego świata, więc nie kłócę się z tym, że nadal jesteśmy w nim obecni. Nie godzę się jedynie na pisanie nieprawdy. Wydaje mi się, że mam do tego prawo, bo to przecież jest moje życie. Ja jestem i czuję. Od kilku dni czytam wszędzie, że byłam wezwana na przesłuchanie do prokuratury, że ze łzami w oczach opowiadałam o tym, że dowiedziałam się o wypadku gdy wracałam z rodzicami do Warszawy, miałam tam ponoć ważne spotkanie. Nic z tego nie jest prawdą, ale po co pisać prawdę, jeśli można dać pole kolejnym insynuacjom, a co za tym idzie kolejny artykułom. Nieważne, że ktoś cierpi. Jaka jest prawda? 17 sierpnia wieczorem byliśmy z moimi rodzicami na kolacji. W nocy 18 sierpnia zginął mój Mąż. 18 sierpnia to dzień urodzin mojego taty, mieliśmy spędzić go wszyscy razem. Nie zdążyliśmy. Piotrek miał na Mazurach mnóstwo znajomych, uwielbiał pływać motorówką w nocy. Ja nie, dlatego zostałam w domu i poszłam spać. Tak, był szalony i zapłacił za to najwyższą cenę. O 5 rano obudził mnie telefon, że Piotrek zaginął. Od teraz urodziny mojego Taty już zawsze będą rocznicą śmierci mojego Męża, będę się z tym mierzyć co roku. Nigdy nie byłam wezwana do prokuratury na przesłuchanie. Składałam zeznania na miejscu na Fuledzie, gdzie byłam odkąd przyjechaliśmy tam razem z Piotrkiem z Sopotu. I zostałam do samego końca szukając Go ze wszystkimi, którzy przyjechali nas wesprzeć w najgorszych dniach naszego życia. Tyle. Na koniec mam prośbę do mediów, żeby z szacunku do naszej rodziny dały nam odetchnąć od wszelkich nieprawdziwych informacji. Film się już dawno skończył, światła na sali zgasły. Pora iść do domu.

Post udostępniony przez Agnieszka Woźniak-Starak (@aga_wozniak_starak)

Najlepsze newsy dnia:

  1. Biedronkę czeka SZTURM! Kurczak po 50 groszy, żeberka po 2,50 zł
  2. Znana aktorka została zgwałcona. Po latach ujawniono tożsamość oprawcy, to znana postać
  3. Wyłowili 13 martwych ciał, wszystkie z nich to kobiety. Polsat przekazał informacje o tragicznych wydarzeniach
  4. Jest jeszcze taki młody, wykańcza go śmiercionośny nowotwór. Znany tata poinformował o dramacie syna
  5. "Mój 11-letni syn doprowadza mnie do szału". Pani Joanna już nie przyjmuje od niego przeprosin

Źródło; instagram 

Następny artykuł