Afera w TVP! Gwiazdy opisały warunki pracy, producent dostał szału

Afera w TVP! Gwiazdy opisały warunki pracy, producent dostał szału

Stacja TVP stoi na krawędzi ogromnego skandalu wywołanego przez jej gwiazdy, które wyjawiły prawdę o warunkach pracy na planie zdjęciowym. Teraz producenci serialu "M jak miłość" muszą się tłumaczyć i bronić przed bardzo poważnymi zarzutami.

Już dwie gwiazdy stacji TVP opowiedziały mediom o zatrważających warunkach pracy na planie zdjęciowym serialu. Pierwsza o całym procederze poinformowała Olga Frycz, która w udzieliła bardzo kontrowersyjnego wywiadue dla "Twojego stylu". Słowa aktorki zszokowały wszystkich fanów produkcji, którzy nie mogli uwierzyć w to, co czytają.

- Robiliśmy po dziesięć scen dziennie, pracowałam dłużej, niż miałam zapisane w umowie. Aktorki, które mówiły, że mają dzieci i muszą zwolnić nianię, słyszały: „A co, wyjdziesz z planu? Wielka pani gwiazda?”. Nikt nikogo nie szanował, były wrzaski - mówi aktorka.

Afera w TVP

Frycz nie jest jedyną aktorką, która zdecydowała się powiedzieć, jak naprawdę wygląda praca w tej stacji. Dołączył do niej Kacper Kuszewski, który wcielał się w rolę Marka Mostowiaka. Aktor był związany z emitowanym w TVP serialem przez 18 lat i do tej pory nie wypowiadał się negatywnie o swojej pracy. Według wielu osób, gdy zobaczył, że Olga Frycz zrobiła pierwszy krok, zdecydował się pójść w jej ślady. - Tempo pracy jest tak duże, że czasami okazuje się, że mamy nagranych tyle odcinków na zapas, że producent decyduje, że teraz będzie miesiąc przerwy dla wszystkich, albo nawet pięć tygodni. Ekipa dowiaduje się z dwu-, trzytygodniowym wyprzedzeniem, że za miesiąc nikt nie pracuje i nikt nic nie zarobi - mówił Kacper Kuszewski. Aktor dodatkowo wskazuje, że dzień zdjęciowy trwa zazwyczaj 12 godzin nawet w sobotę. - To wszystko powoduje, że ludzie są zestresowani, przemęczeni, mają poczucie, że nie mogą narzekać i nie mogą walczyć o swoje prawa, bo są zatrudnieni na taki rodzaj umów, że można im podziękować i zatrudnić kogoś innego, kto nie będzie marudził - dodaje aktor.

Produkcja odpowiada

Producenci serialu TVP postanowili zareagować i na łamach mediów ochoczo odnoszą się do wypowiedzi aktorów. Zarzuty, jakie zostały im postawione przez artystów, bez wątpienia wywołały u nich ogromną złość. W ich obronie mało kto zdecydował się stanąć, jedną z takich osób jest Anna Mucha, która cały czas jest związana z serialem. - Jedni widzą szklankę do połowy pusta, inni się cieszą, ze mają z czego pić. Ja należę do tej drugiej grupy - stwierdziła aktorka Według Karoliny Baranowskiej, PR manager w firmie MTL Maxfilm, która zajmuje się produkcją serialu, Olga Frycz podczas swojej pracy na planie nigdy nie zgłaszała żadnych skarg ani problemów. Natomiast odnośnie do słów Kuszewskiego uważa, że jeżeli dobrze się wczytamy w jego słowa, to aktor tak naprawdę nie wypowiada się źle o warunkach swojej pracy. Według internautów producenci wiedzą, w jakich tarapatach się znaleźli i próbują za wszelką scenę z nich wyjść.
Chcesz coś nagłośnić? Wiesz o bulwersującej sytuacji, która wymaga zainteresowania mediów? Wyślij maila na adres: naglasniamy@pikio.pl. Na pewno przyjrzymy się Twojej sprawie.



  1. To nie koniec wstydu. Lewandowski został właśnie upokorzony na cały świat
  2. Paraliż w centrum Warszawy! Ludzie dostali szału
  3. Zenek Martyniuk kończy z zabawą. Przełom w życiu muzyka
źródło: wirtualnemedia.pl Następny artykuł