Tygodnik „Polityka” ujawnił historię, która rozpętała burzę w polskim Kościele. Afera dotyczy młodego księdza zdecydowanie odbiegającego od nauk płynących z Biblii. Cieszy się, gdy ktoś z parafii umiera, obmacuje młode matki i… na wszystko ma wytłumaczenie.

Ksiądz Bogumił opiekuje się małą wiejską parafią. Wydawać by się więc mogło, że panują tam restrykcyjne i konkretne chrześcijańskie nakazy i zakazy. Nie dotyczą one jednak duchownego. Parafianie ujawnili, że zdecydowanie nie są zadowoleni z jego stylu życia. Nie dość bowiem, że jego zachowanie nie ma nic wspólnego z wyznawaną wiarą, ale także jakąkolwiek godnością i człowieczeństwem.

Mieszkańcy wsi ujawnili, że ksiądz bardzo cieszy się, gdy umiera któryś z parafian. Wylicza im wtedy dokładnie koszty pogrzebu, czasem nawet proponuje zniżki. Najbardziej szokuje jednak fakt składania innym „śmiertelnych życzeń”. Jak widać, ludzi traktuje tylko i wyłącznie przedmiotowo.

– Zwrócę przy najbliższym pogrzebie, albowiem od dłuższego czasu nikt mi nie umarł – miał powiedzieć osobom, którym jest winny pieniądze. Nakazuje także parafianom nie umierać… do jego powrotu z urlopu.

Opinię o jego bezczelności i braku związku z wykładaną nauką potwierdza także fakt, że bezwstydnie obmacuje on parafianki. Tłumaczy młodym mamom, że w ten sposób sprawdza, czy karmią dzieci naturalnie. Oprócz tego ma klepać kobiety w pupy.

Po tym artykule „Polityki” kuria na pewno zainteresuje się historią księdza i wyciągnie odpowiednie konsekwencje. Szokuje jednak, że ktoś o takim usposobieniu był długo tolerowany w roli duchowego przewodnika.

...

Zobacz również