Absurdalna wpadka PiS w terenie. Nie zarejestrowali list do wyborów

Absurdalna wpadka PiS w terenie. Nie zarejestrowali list do wyborów Źródło: Fot. Wikipedia

PiS prześcigał się w swoich obietnicach składanych podczas kampanii wyborczej. Obiecują, deklarują, pokazują ile zrobili już do tej pory. W Jaśle to wszystko jednak okazało się na nic, bowiem PiS zapomniał o najważniejszym - zarejestrowaniu swoich list wyborczych. 

PiS, przez to że jest partią rządzącą już od 3 lat, czuje się bardzo pewnie. Niektórzy reprezentanci ugrupowania walczą tworząc filmy, a następnie wstawiając je na swoje profile na mediach społecznościowych. Taką taktykę obierali już przecież najwięksi politycy na całym świecie - prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, czy też szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Czemu im miałoby się więc nie udać? Inni rezygnują z wyścigu szczurów i sądzą, że sama przynależność do PiS powinna pomóc im wygrać wybory.

PiS nie stanie do walki o władzę

Są błędy i przeoczenia, których przeskoczyć się nie da. Tak było też i w tym wypadku. To, że listy nie zostały zarejestrowane, bezwzględnie oznacza, że w Jaśle na kandydatów PiS zagłosować nie będzie można. Dotyczy to zarówno wyborów do rady miasta, jak i na burmistrza. Kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Rzeszowa, Wojciech Buczak, komentuje sprawę: - To bardzo źle, bo to nie daje możliwości mieszkańcom Jasła wybrać naprawdę dobrych ludzi - mówi. Pochodzący z Jasła wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego, Jarosław Gowin, powiedział w rozmowie z TVN: - Ktokolwiek zostanie burmistrzem Jasła, na pewno będzie miał serce po prawej stronie - skwitował. Zdaje się, że pan wicepremier jednak się pomylił.

Kto da więcej, czyli kiełbasa wyborcza

W tych wyborach kandydaci przechodzą samych siebie, nie tylko Ci startujący z ramienia PiS. Mariusz Chrzanowski, który walczy o reelekcję w Łomży, na spotkaniu z wyborcami rozdawał parasolki. Niestety natura ludzka wzięła górę i ludzie na gratisy rzucili się niczym sępy. Miało być dobrze, wyszło jak zawsze, gdy w grę wchodzi coś co można dostać za darmo. Zbigniew Maj, który kiedyś piastował stanowisko komendanta głównego policji, a dziś kandyduje na prezydenta Kalisza, obiecuje dużo więcej niż spokój i bezpieczeństwo. Zapowiedział, że będzie chciał zakazać prac domowych dla uczniów kaliskich szkół, a do tego zrezygnuje z własnej pensji. - Jestem emerytem i na dzień dzisiejszy uważam, że jeżeli można piastować ten urząd, mogę pieniążki, które będą wynikały z uposażenia prezydenta, scedować na inne cele - obiecuje. Jego konkurent w wyborach, Piotr Kaleta, skomentował sprawę: - Ja się tylko mogę cieszyć, że emeryci zarabiają takie pieniądze, że chcą pracować, a jeżeli chcą dorobić, to chcą to zrobić bezpłatnie - powiedział z rozmowie z telewizją TVN.



ZOBACZ TAKŻE:
  1. Piękna gwiazda Polsatu niknie na naszych oczach. Załamani fani: „To już choroba”
  2. Dramat matki Gienka Loski. Może stracić kolejnego syna
  3. Polski ksiądz upokorzył zmarłego na pogrzebie. Bo nie przyjmował kolędy
Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News