Przedszkole nie było przygotowane na taką sytuację. Pomimo tragedii, jaka wydarzyła się na placu zabaw podczas zajęć, nauczycielka powinna była w porę zareagować. Szokujący przebieg niewinnej zabawy skończył się dla 6-letniego Artura pobytem w szpitalu.

Przedszkole, w którym właśnie rozpoczął kształcenie Artur, było dla niego wielkim marzeniem. Chciał poznać nowych kolegów i bawić z nimi. Podczas pobytu na placu zabaw, niefortunnie zsunął się ze zjeżdżalni i uderzył w brzuch.

Było tuż po dwunastej, gdy nauczycielka podeszła do skulonego 6-latka. Po obejrzeniu chłopca, położyła go na ławce i zdecydowała, że poczeka, aż przyjedzie po niego mama. Czy powinna wezwać kartkę?

Tragedia 6-letniego Artura. Czy przedszkole powinno udzielić mu pierwszej pomocy?

Nauczycielka zbagatelizowała problem. Chłopiec zgłosił potworny ból brzucha, jednak ta nie słyszała jego błagania. Kazała nietrudzonemu czekać na przyjazd rodzica. 6-latek poprosił nauczycielkę by zadzwoniła do jego matki, jednak ta odmówiła.

Uważała, że ta i tak nie odbierze telefonu, ponieważ jest w pracy. Do domu pojechał jednak autobusem, a gdy odebrała go jego mama – nie mogła uwierzyć, w jakim stanie jest chłopiec.

– Kiedy syn po powrocie opowiedział mi o zajściu zadzwoniłam do tej pani i spytałam, dlaczego nie zostałam poinformowana o wypadku syna. W odpowiedzi usłyszałam, że to było więcej strachu niż bólu – powiedziała mama chłopca dziennikarzom TVN.

Chłopca natychmiast przewieziono do szpitala. Lekarze byli w szoku po tym, gdy zobaczyli, w jakim stanie jest przedszkolak. Artur miał pękniętą wątrobę. Zbagatelizowane przez nauczycielkę uderzenie o kant zjeżdżalni przeobraziło się w stan bezpośredniego zagrożenia życia. Ból, jaki odczuwał chłopiec zanim została mu udzielona pomoc był niewyobrażalny.

Na początku zatamowano krwawienie, po chwili chłopiec był przygotowany do zabiegu operacyjnego. Wszystko udało się pomyślnie, chociaż Artur musiał zostać w szpitalu jeszcze przez kilka dni.

Czy przedszkole poniesie konsekwencje?

Dyrekcja, zapytana przez dziennikarzy TVN, dlaczego nauczycielka nie wezwała natychmiast karetki po nieszczęśliwym wypadku, zauważyła jedynie, że kobieta została „ukarana upomnieniem”. Matki chłopca jednak takie tłumaczenia nie satysfakcjonowały, więc zwróciła się do dyrekcji o szersze wyjaśnienia.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Na wieść o śmierci Kory Gienek Loska zaczął się ruszać. Gwiazdy, które zapadły w śpiączkę

– Wciąż mam zaufanie do tego nauczyciela, ale na pewno zostało nadszarpnięte – powiedziała dyrektorka placówki Irena Zawistowska, która ukarała nauczycielkę.

Matka Artura wystąpiła o udostępnienie nagrania z placu zabaw. Widzi na nim wyraźnie, że chłopiec przez kilka godzin leży na ławce, a pomoc nie została mu udzielona na miejscu. Nauczycielka finalnie, przyznała się do winy i chce ponieść konsekwencje.

– Dzieci przewracają się na placu zabaw. To normalna sprawa. W zeszłym roku była podobna sytuacja z Arturem i wtedy poinformowałam rodziców. W tej sytuacji zawiniłam, przyznaje. Chcę przeprosić rodziców, sama bardzo przeżywam tę sytuację – powiedziała Barbara Malinowska dziennikarzom.

Nie wiadomo jednak, jak po materiale TVN zareaguje placówka i czy wyciągnie konsekwencje wobec nauczycielki.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. W Warszawie zawisły kukły dzieci. Akcja przeciwko pedofilom w sutannach
  2. Promocja Biedronki wywołała tragedię! Atak na dziecko nożem
  3. Tir niespodziewanie zjechał na przeciwległy pas. Z naprzeciwka jechał autokar z dziećmi

Gwiazdy, które zmarły przedwcześnie w niewyjaśnionych okolicznościach. Wstrząsające

Zobacz również