500 plus pochłania każdego roku miliony złotych. Ostatnie poczynania rządu mogą sugerować, że tak naprawdę nie ma aż tylu pieniędzy jak się wydaje. Kolejne obostrzenia w przyznawaniu świadczeń idą w parze z coraz bardziej dyskusyjnymi sposobami na pozyskiwanie środków do budżetu.

500 plus było sztandarowym projektem Prawa i Sprawiedliwości. Jednak im dłużej realizowany jest program wypłaty świadczeń, tym więcej problemów przynosi.

Rząd w panice wprowadza co raz to nowe obostrzenia, które mają zapobiec jego zupełnemu upadkowi. Okazuje się, że równocześnie z problemami dotyczącymi programu służby państwowe wzmogły swoją aktywność w kwestii pozyskiwania pieniędzy od podatników. Ich metody są zdecydowanie dyskusyjne.

500 plus się skończy? Państwo desperacko szuka pieniędzy

W przypadku, kiedy budżet narodowy zaczyna się kurczyć, rząd ma tak naprawdę jedno realne wyjście, aby ratować sytuację. Jest nim oczywiście głębsze sięgnięcie do kieszeni podatników. Jeśli podniesienie podatków jest zbyt ryzykownym krokiem, to trzeba uruchomić inne aparaty, które będą po cichu dążyły do realizacji celu.

Z wielu miejsc Polski płyną doniesienia dotyczące zwiększonej aktywności pracowników urzędów skarbowych, którzy wychodzą do społeczeństwa nie do końca w taki sposób, jakbyśmy sobie tego życzyli. O ile można jeszcze jakoś usprawiedliwić kontrole skarbowe, to sposób ich przeprowadzania już znacznie trudniej zrozumieć.

W Olkuszu doszło do iście kuriozalnej sytuacji. Pracownice „fiskusa” incognito pojawiły się w jednej z piekarni kilka minut po jej zamknięciu. Kobiety nalegały, by właściciel sprzedał im pieczywo. Kiedy odparł, że nie może, ponieważ zamknął już kasę, te dalej nalegały. Mężczyzna ugiął się pod naporem. Skutek? Oczywiście mandat.

– Przyjazne Państwo w Olkuszu: Pracownice Skarbówki odwiedziły piekarnię tuż po zamknięciu. Koniecznie rogaliki, bo pyszne. Sprzedawca że kasa zamknięta i może co najwyżej podarować. Nie! Panie nie chcą za darmo, ale chcą koniecznie, bo pyszne! Chłop sprzedał. Z miejsca 500 zł mandat – opisała sytuację jedna z twitterowiczek.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Emerytury i renty 2019. O ile wzrośnie twoje świadczenie? Zdziwisz się!

Przed kilkoma dniami całą Polskę obiegła informacja o równie haniebnej prowokacji. Dwie kobiety podjechał do warsztatu samochodowego, gdzie potrzebowały wymienić żarówkę w przednich światłach. Oczywiście pojawiły się na miejscu tuż po zamknięciu zakładu.

Po naradach z szefem mechanik oddał swoją prywatną żarówkę, a za pomoc otrzymał całe 10 złotych. Oczywiście nie wydał paragonu, bo zrobił to z dobrego serca, po zamknięciu firmy. Pani okazały się kontrolą skarbową, która z uśmiechem postanowiła wręczyć mężczyźnie mandat na 500 złotych. Dopiero po wielkiej burzy medialnej Naczelnik Urzędu Skarbowego wycofał się z ubiegania o wyegzekwowanie mandatu.

ZOBACZ TAKŻE

  1. Przez promocję Biedronki pójdzie siedzieć. 31-letni Polak postradał rozum 
  2. Przepowiednia Jackowskiego spełnia się na naszych oczach? Miał rację 
  3. To będzie prawdziwy dramat w Polsce! Są oficjalne ostrzeżenia 
  4. ZNAKI ZODIAKU, które są największymi leniuchami. Kochają spać

Jolanta Kwaśniewska właściwie o tym nie mówi. Sekrety byłej pierwszej damy

Zobacz również