Ta jedna decyzja prezydenta potężnie podzieliła społeczeństwo. Jedni twierdzą z oburzeniem, że to niehumanitarne i chcą odwołania kontrowersyjnego polityka ze stanowiska. Inni mówią jednak, że szokujące prawo może pomóc ich krajowi z plagą narkomanów, dilerów i gangów. Kiedy toczy się dyskusja, na ulicach giną setki ludzi.

Mowa oczywiście o Filipinach, gdzie Rodrigo Duterte zezwolił w 2016 roku na bezwzględne tępienie dilerów narkotykowych. Prezydent oświadczył, że to jedyny sposób, by wyzwolić kraj od problemu narkotykowego. Jego decyzja dała specjalne uprawnienia policjantom, którzy mogą strzelać bez ostrzeżenia do podejrzanych o rozprowadzanie narkotyków.

Zwykli obywatele także mogą się przysłużyć do mordu. To właśnie ich donosy, a często nawet zatrzymania sprawiają, że liczba ofiar rośnie w zastraszającym tempie. 15 sierpnia padł prawdziwy rekord – na ulicach Filipin zastrzelono 32 osoby podejrzane o rozprowadzanie narkotyków. Średnio dziennie liczba ofiar wynosi kilkanaście osób.

Prawo antynarkotykowe, które wprowadził Duterte, przynosi swoje efekty. Problem narkotyków i gangów, które opierają na nich swoją działalność, znacznie zmalał. Dilerzy coraz częściej pojawiają się sami na komendach policji. Nie chcą bowiem zginąć i wolą trafić zamiast tego za kratki na długie lata.

źródło: wolnosc24.pl

...

Zobacz również