30 osób gapiło się jak katowano 17-letnią Iwonę. Sekrety ohydnej zbrodni

30 osób gapiło się jak katowano 17-letnią Iwonę. Sekrety ohydnej zbrodni

Sprawy takie jak te przez lata nie dają spokoju nie tylko rodzinie zamordowanej osoby, ale także funkcjonariuszom policji. Chociaż od śmierci Iwony Cygan minęło już sporo czasu, jej bliscy wciąż wierzą, że sprawiedliwości stanie się zadość. Od lat pracują nad tym policjanci i śledczy. Ich wytężona praca dała właśnie efekty.

To, co zdarzyło się w jednym z barów w Szczucinie (woj. małopolskie), nie dawało spać rodzinie Iwony Cygan przez lata. W nocy z 13 na 14 sierpnia 1998 roku 17-letnia dziewczyna została bestialsko zamordowana. Dopiero teraz wychodzi na jaw, co wydarzyło się tamtej nocy. Dzięki śledztwu dziennikarzy "Superwizjera" wiadomo, jak przebiegała feralna noc. Gehenna dziewczyny zaczęła się w barze "U Trabanta", gdzie przybyła razem z przyjaciółką Renatą G., kolegą Pawłem K. oraz Józefem K. ojcem Pawła. W barze znajomy Iwony zaczął się do niej dobierać. Chłopak miał próbować wręcz ją zgwałcić. Kiedy spotkał się ze stanowczym oporem 17-latki, zaczęła się walka. Kolega Iwony miał brutalnie ją bić i kopać, a unieruchomiona przez jego ojca i właściciela baru, Roberta K., nie była w stanie uciec. Szamotaninie przyglądało się 30 osób obecnych w barze. Nikt jednak nie zareagował, gdyż wszyscy bali się właściciela baru. Co więcej, możliwe, że policja wiedziała, co się dzieje "U Trabanta". Według świadków obok poloneza, którym przyjechała Iwona ze znajomymi, stać miał radiowóz policji. Po północy, kiedy Iwona była już cala zakrwawiona, Józef K. i Robert K. mieli ją wywieźć w stronę hangarów WOPR. Tam później znaleziono martwą 17-latkę. Przyczyną śmierci miało być uduszenie. Choć od tej śmierci minęło już 19 lat, dopiero teraz udało się przerwać zmowę milczenia. Wskazano dziewięciu podejrzanych, zaczęły się też pierwsze aresztowania. Jak zapewniają śledczy, sprawa niebawem ma znaleźć swój koniec. źródło: fakt.pl

Następny artykuł