20-latek wpadł na lotnisku. Miał na pokład samolotu wnieść "matkę szatana"

20-latek wpadł na lotnisku. Miał na pokład samolotu wnieść "matkę szatana" Źródło: źródło: pexels.com

Niemały popłoch na lotnisku w szwedzkim mieście Göteborg wywołał pewien 20-latek. Okazało się, że ten ma przy sobie przedmiot, którego użycie wywołałoby prawdziwą masakrę. W porę jednak zainteresowała się nim ochrona lotniska.

Do zdarzenia doszło w czwartek rano. Wówczas jeden z samolotów na lotnisku Landvetter w Göteborgu miał już za chwilę przyjmować na pokład pasażerów. 20-latek, który pojawił się na lotnisku na krótko przed odlotem, liczył na szybką kontrolę i wejście do samolotu. Jego plany pokrzyżowali jednak ochroniarze. Podczas odprawy okazało się, że mężczyzna ma przy sobie "niebezpieczne przedmioty", jak określili to ochroniarze. Zabrali więc 20-latka na komisariat policji. Tam został przesłuchany, a policja później potwierdziła, że mężczyzna miał przy sobie kilka pakunków z tzw. matką szatana. To popularne określenie groźnych ładunków wybuchowych TATP. Te wykorzystane zostały podczas ataków w Paryżu w listopadzie 2015 roku i w Brukseli w marcu 2016 roku. Właśnie po tych dwóch krwawych zamachach okrzyknięto je mianem "matki szatana". Wiadomo już, że 20-latek to obywatel Niemiec. Mężczyzna chciał udać się w lot do jednego z krajów Unii Europejskiej. Miał na pokład samolotu wnieść "matkę szatana" i podczas lotu odpalić ładunki. Nie ulega wątpliwości, że siła wybuchu rozerwałaby maszynę na kawałki i odebrała życie wszystkim pasażerom. źródło: rmf24.pl

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News