Obserwatorzy zgodnie określają nalot 19 lipca za najkrwawszy atak sił koalicji na ludność cywilną podczas dwuletniej walki z Państwem Islamskim. Według grupy monitorującej oficjalnie zginęły 74 osoby, natomiast jej przewodniczący Chris Woods mówi, że ostatecznie liczba ofiar może wzrosnąć nawet do 203.

Do masakry doszło w wiosce Tokkhar w trakcie bitwy o miasto Mandżib. Jest to strategiczny punkt na północy Syrii a walka o nie trwa już trzeci miesiąc. Był to jeden z 520 nalotów przeprowadzonych przy okazji ofensywy. Pomimo próśb o wstrzymanie ataku, Stany Zjednoczone nie zaprzestały walk, gdyż Mandżib jest punktem przerzutowym bojowników do Turcji oraz stanowi ważny punkt strategiczny w procesie zniszczenia miasta Raqqa, stolicy ISIS.

Śledztwo prowadzi brytyjska grupa Airwars. Pomimo braku możliwości oględzin miejsca tragedii informacje są zbierane za pomocą mediów społecznościowych, dzienników oraz innych źródeł publicznie dostępnych jak również dostarczone zostaną informacje pochodzące od armii Stanów Zjednoczonych. Dzięki płynnemu przepływowi informacji, szybko powstała lista ofiar nalotu. Jest to ważne ze względu na rozbieżność szacunków.

Amerykański rzecznik twierdzi, że dane,które widział wskazują na 10-15 zabitych cywili. Lista grupy dochodzeniowej mówi o 74 osobach, natomiast sam przewodniczący grupy zakłada, że ostateczna liczba będzie się wahać między 120-203 zabitymi, wliczając w to kobiety i dzieci.

Według ONZ w mieście zostało trzydzieści tysięcy ludzi. Od 21 maja grupa Airwars wyśledziła 47 incydentów, w których zginęli cywile. Do tej pory w ofensywie zmarło około pół tysiąca zwykłych obywateli. Pomimo to, prowadzący śledztwo nie obwiniają jedynie armii amerykańskiej wskazując, że winę za tragiczne położenie, w jakim znaleźli się cywile, ponoszą obie strony konfliktu.

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu:

wk źródło:theguardian.com

...

Zobacz również