UDOSTĘPNIJ

Ostatnio w mediach pojawiła się propozycja ze środowiska OPZZ o wprowadzeniu na szefów firm limitów wynagrodzeń. Krótko mówiąc chodzi o tzw. płacę maksymalną, która miałaby za zadanie zmniejszyć nierówności dochodów wśród społeczeństwa*. Pomysł wydaje się zbyt nieracjonalny (i spróbuje to udowodnić), więc jakoś nie obił się szerokim echem w mediach, natomiast ważne jest omówić skąd tego typu pomysły biorą się u ludzi.

Na pewno jedna z nich to kwestia nieznajomości ekonomii i niezdawania sobie sprawy z przyszłych konsekwencji wprowadzania tego typu limitów, ale abstrahując od tego pierwszego, nasuwa się druga kwestia, a mianowicie jest ona związana z negacją ludzkiego normalnego zachowania, działania eliminującego odczucie dyskomfortu na rzecz poprawy swoich warunków, streszczając się mowa o takim działaniu które przyznaje nam profit i szczęście.

W naszym społeczeństwie jawi się pewna grupa, która za ?komuny? bywała nazywana ?prywaciarzami? ? natomiast w kapitalistycznej rzeczywistości mówi się o nich, że są przedsiębiorcami lub biznesmenami. Mowa o grupie osób która nie jest do końca szanowana i ze wszystkich mniejszości ta jawi się pełną dyskryminacją i potrzeba jej bronić. Dlaczego? Ano dlatego, że do tej grupy należą osoby śmiałe, które uważają, że mogą osiągnąć duże zyski, a ?takich zazwyczaj nie lubimy? – jeśli wymyślą i dostarczą na rynek towar lub usługę, która zaspokoi jakąś dotychczas niezaspokojoną potrzebę, albo jeśli będą w stanie wytworzyć już istniejący na rynku produkt w bardziej oszczędny lub wydajniejszy sposób. Ci ludzie dostrzegają, że ten, kto najlepiej służy konsumentom, jest najlepiej za to nagradzany.

Kwota o jakiej mówimy, a za jaką jest nagradzany, to zazwyczaj wartość produktu, która przewyższa wartość poniesionych nakładów i która należy do przedsiębiorcy. Nazywamy to zyskiem. Czasem jest bardzo duża i zawsze gdy tak się dzieje, wiele osób zaczyna mówić, że osiągnięty zysk jest ?niesprawiedliwy?, ?niesłuszny? lub ?nadmierny?. Lecz często Ci ludzie nie zauważają wielkiej liczby porażek poniesionych przez te grupy i utraty pieniędzy, która przeważnie oznacza dla nich koniec kariery jako przedsiębiorcy i wyrzuca ich z biznesu.

Podczas gdy niemal każda osoba o skromnych dochodach uważa nadzwyczajny, wysoki zysk za niesprawiedliwy, nieuzasadniony i nadmierny, nikt z wyjątkiem przedsiębiorcy, którego to dotyczy nie powie o ich ?stracie? jako nieuzasadnionej i niesprawiedliwej. Wtedy nikt ich nie broni, a wszelką stratę przedsiębiorców tłumaczy się po prostu nieudolnością lub brakiem pomysłu na dalsze przedsięwzięcie. Tylko niewiele osób wykazuje się na tyle dużą wielkodusznością lub spójnością poglądów, by podziwiać nadzwyczajną kompetencję, pomysłowość i odwagę biznesmenów, którzy osiągają wysokie zyski, ponieważ byli nadzwyczajnie skuteczni w zaspokajaniu potrzeb konsumentów.

Podsumowując, to o sukcesie przedsiębiorców decyduje rynek, a na rynku rządzą konsumenci. Zamiast wspierać przedsiębiorców i ich poczynania, to próbujemy im podcinać skrzydła i niwelować ich zyski. Ich zyski sprzyjają nam. To wszystko jest rezultatem indywidualnych decyzji przedsiębiorców, którzy nieustannie szukają sposobów uniknięcia strat i maksymalizacji zysków. Zatrzymują lub zmniejszają produkcję towarów, na których tracą pieniądze, a zwiększają tam, na których zarabiają, a wszystko to mierzy na rynku satysfakcja konsumentów. Oznacza to tylko tyle, że jeśli się wytwarza niewłaściwy produkt, nikt go nie kupuje. Przedsiębiorca, który go oferuje ponosi klęskę. Również wtedy gdy wytwarza za dużo potrzebnego towaru, który nie pokrywa kosztów

produkcji i wielkość takiego wytwarzanego towaru szybko musi zmniejszyć. W rezultacie istnieje stała tendencja, by tysiące różnych dóbr produkować w takich proporcjach, aby w optymalny sposób zaspokoić potrzeby konsumpcyjne.

Na dłuższą metę, myślenie o tym jak karać tych najbardziej wydajnych przedsiębiorców, którzy osiągają zyski nie uchroni nas, a jedynie jeszcze bardziej nas zuboży.

Gabriel Skiba

 

* http://finanse.wp.pl/kat,1013819,title,Placa-maksymalna-we-wszystkich-firmach,wid,16852992,wiadomosc.html

Zdjęcie: Wikimedia Commons, edytowane

3 KOMENTARZY

  1. Przecież OPZZ chodzi tylko o to że nie mają wpływu bezpośredniego na przedsiębiorców małych i średnich przedsiębiorstw. Boli ich ze nie ma tam związków zawodowych utrzymywanych z kasy firmy.
    MiŚ-ie mają i tak trudną sytuację rynkową głównie z uwagi na opodatkowanie pracy i różne bariery biurokratyczne ale zgodnie z zasadą kopać leżącego" OPZZ niszczy kapitalistów w imię budowy socjalizmu..

    Ich hasła są bardzo nośne w kraju wyniszczonym przez 45 lat realnego socjalizmu i kolejne 25 lat post sowieckiego etatyzmu..zresztą jak zwał tak zwał, ludzie z kraju uciekają, przyrost naturalny ujemny " państwo polskie praktycznie nie istnieje" zatem zwiększa fiskalizm..

ZOSTAW ODPOWIEDŹ