UDOSTĘPNIJ
Fot. wikimedia.org

Tegoroczny Marsz Niepodległości odbył się bez większych ekscesów, a w doniesieniach medialnych dominują pochlebne opinie o organizacji o atmosferze, w której przebiegało wydarzenie. Jak się okazuje, nie wszyscy podzielają ten osąd, a szczególnie urażeni poczuli się przedstawiciele organizacji żydowskich.

Zawiadomienie o przestępstwie propagowania rasizmu oraz dyskryminacji w czasie Marszu Niepodległości złożył w prokuraturze Jonny Daniels, prezes Fundacji From the Depths. Powodem takiej decyzji były transparenty oraz okrzyki wznoszone przez maszerujących 11 listopada uczestników marszu.

Antysemityzm pod płaszczykiem patriotyzmu

Przedstawiciel From the Depths twierdzi, że uczestnicy marszu trzymali transparenty wzywające do „Białej Europy”, „Czystej krwi”. Fundacja podkreśla, że podczas przemarszu wznoszono hasła nawołujące do nienawiści na tle różnic etnicznych oraz rasowych. Tłum miał krzyczeć m.in. „Seig Heil”, „Biała siła”, „Żydzi won z Polski” i „Usunąć żydostwo z władzy”.

Fundacja wydała oficjalny komunikat, w którym potępia ksenofobiczne i rasistowskie incydenty na marszu.

– Jako dumny Żyd polskiego pochodzenia jestem oburzony i wstydzę się, że obywatele tego kraju mogą dokonywać tak haniebnych czynów. Oczekuję, że prokurator podejmie działania przeciwko tym pojedynczym osobom, które złamały prawo – powiedział Daniels, cytowany w komunikacie Fundacji.

Jonny Daniels doniesienie złożył w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Żoliborz. Prezes fundacji ma nadzieję, że dzięki nagraniom z monitoringu oraz zdjęciom winni zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.

Każda z tych łamiących prawo osób została sfilmowana przez media i monitoring miasta, nie ma więc żadnego usprawiedliwienia dla osób, które powinny ich ścigać i ukarać. Wiemy z przeszłości, że akty i słowa, o których mowa, mogą łatwo doprowadzić do przemocy, zamieszek i już wzbudziły niepokój wśród mniejszości narodowych w Polsce i wszystkich przyzwoitych, pokojowo nastawionych Polaków – puentuje zachowanie uczestników marszu Daniels.

Przedstawiciele fundacji powołują się na art. 256, 257 i 119 Kodeksu Karnego, które określają konsekwencje nawoływania do przemocy na tle rasowym oraz prezentowania symboliki totalitarnej. Osobom, które dopuściły się tego rodzaju przestępstw grozi od 3 miesięcy do 6 lat pozbawienia wolności.

Polska może mieć z tego powodu ogromne problemy. Jeśli sprawa utknie w polskich sądach lub nie zostanie rozwiązana po myśli organizacji, to można się spodziewać, że sprawa trafi na forum międzynarodowe.

Źródło: onet.pl

Co stanie się z nami po śmierci? 10 niesamowitych teorii

Od tych zdjęć ślubnych WŁOS ZJEŻY CI SIĘ NA GŁOWIE!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również