UDOSTĘPNIJ
źródło: pexels.com

Bestialstwo i chora fantazja pewnego mieszkańca Berlina wciąż przerażają, choć od jego zbrodni minęło już prawie 100 lat. Karl Friedrich Wilhelm Grossmann nie był zwykłym mordercą, a makabryczne czyny Niemca mrożą krew w żyłach. 

Berlińska bestia grasowała na początku lat 20. ubiegłego wieku. Grossmann z zawodu był rzeźnikiem, a mimo prawie 60 lat na karku, wciąż podobał się kobietom i nie miał problemów ze zwabieniem ich do swojego mieszkania. Sąsiedzi, którzy chociaż słyszeli ich piski i jęki, długo zwlekali z wezwaniem policji. Widok, którzy ujrzeli przybyli na miejsce funkcjonariusze był absolutnie makabryczny.

Obrzydliwy biznes

Policjanci zobaczyli leżącą na podłodze, związaną i zalaną krwią ofiarę Grossmanna. Będący rzeźnikiem mężczyzna do patroszenia ofiar używał całej masy narzędzi, w tym ostrego rzeźnickiego noża. Grossmann był prawdziwym potworem, pozbawionym ludzkich odczuć – pytany przez policję o to, ile ciosów zadał swojej ofierze oraz dlaczego to zrobił, odpowiedział:

– Skąd mam wiedzieć, ile razy ją uderzyłem? Dlaczego nie policzycie ran? One wam odpowiedzą na to pytanie. (…) Spróbujcie sami, zobaczycie, jakie to miłe.

Największe zgorszenie budzi jednak „drobny biznes”, prowadzony przez mężczyznę. Grossmann sprzedawał bowiem coś, co nazywał „kiełbaskami” oraz „stekami cielęcymi”. W rzeczywistości owe frykasy składały się ze szczątek zamordowanych przez niego kobiet.

Do dziś nieznana pozostaje liczba jego ofiar. Doniesienia medialne mówią nawet o 50 morderstwach. Opinia publiczna domagała się, by Grossmann został skazany na śmierć. Ku rozczarowaniu berlińczyków morderca wyprzedził kata, wieszając się w więziennej celi.

Źródło: tvn24.pl

9 największych psychopatów wszech czasów

Znani ludzie, którzy opuścili nas w 2017 roku

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również