UDOSTĘPNIJ
źródło: guardianlv.com, medscape.com

Miał być cud w polskiej służbie zdrowia. Już snuto plany i przewidywano przyszłość, w której medyczna marihuana odwraca losy tysięcy chorych. Okazuje się, że takie sytuacje pozostaną jednak w sferze marzeń. Politycy SLD rozkładają ręce i mówią o „braku woli politycznej”.

Członkowie Sojuszu, którym szczególnie na tym zależało przez postać zmarłego na raka rzecznika partii, Tomasza Kality, nie mają już złudzeń. Doskonale wiedzą, że sprawa jest już przegrana. W czwartek odrzucono petycję partii. Tę samą, którą SLD podało do komisji zdrowia 185 dni wcześniej, w sierpniu ubiegłego roku. Petycja nazwana „Testamentem Kality” została jednogłośnie odrzucona przez komisję. Powód? Ta już pracuje nad projektem ustawy Kukiz’15, który dotyczy tej samej materii.

Jak twierdzi jeden z polityków SLD, Wincenty Elsner, komisja już nie wróci do sprawy medycznej marihuany. Odrzucenie petycji SLD to jedno, ale fakt, że komisja nie posuwa się w pracach nad projektem Kukiz’15, to inna sprawa. Jak mówi Elsner, wszystko przez „brak woli politycznej”.

 – Nie ma politycznej woli przyjęcia tego typu projektu, nie tylko w PiS, co byłoby zrozumiałe ze względu na stanowisko ministra Radziwiłła, ale także w opozycji – komentuje zrezygnowany członek SLD.

Przykro jest też chorym i lekarzom, w których potężną nadzieję wznieciły jeszcze niedawne zapowiedzi członków PiS. Szczególnie dotknięta tą decyzją czuje się żona Tomasza Kality, Anna. Jak komentuje kobieta, jej mąż byłby bardzo smutny z powodu odrzucenia sprawy, dla której poświęcił ostatnie miesiące życia.

 – Minister zdrowia mówił w mediach, że zaprosił Tomka na rozmowę. Nigdy tego jednak nie zrobił. Jest mi bardzo smutno i myślę, że Tomkowi też byłoby bardzo smutno z tego powodu. (…) Strasznie przykra sytuacja. To sygnał, że posłowie tej legalizacji w ogóle nie wprowadzą albo będą nad nią pracować przez następne trzy lata – mówi żona zmarłego Tomasza Kality.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również