UDOSTĘPNIJ

Żona Jakuba Pyżalskiego, który skompromitował się obciachowymi wyzwiskami i fantazjami na temat matek piłkarzy, tłumaczy jego odlot. Twierdzi, że wszystkiemu winni są zawodnicy Garbarni, którzy mieli obrażać i prowokować. Incydent mocno wpłynął na jej wizerunek, szczególnie jako liberalnej polityk. 

Na filmie opublikowanym w sieci nie widać, by piłkarze Garbarni prowokowali rodzinę Pyżalskich. Wręcz przeciwnie, słychać tam głosy, by „nie gadać z prostakiem”. Pyżalska twierdzi jednak, że materiał jest nieobiektywnie zmontowany.

– Piłkarze Garbarni od pierwszego gwizdka zachowywali się na boisku po prostu fatalnie. Padały z ich ust wyzwiska pod adresem moim, mojego męża, piłkarzy Warty oraz sędziów. Nie musicie mi wierzyć, ale te wyzwiska były jeszcze oryginalniejsze niż te, które na słynnym już filmiku wykrzykuje mój mąż. Niestety nie nagrywałam ich telefonem, byłam zbyt skupiona na samym meczu – przekonuje kobieta.

– Jeden z moich zawodników został opluty, inny uderzony ręka w twarz, gdy cieszył się ze zdobytego gola. Inny cudem uniknął trwałej kontuzji, zapewne będzie niezdolny do gry „tylko” przez parę tygodni, dzięki celowej i wyjątkowo brutalnej grze przeciwnika. Natomiast bramkarz Garbarni kopał piłkę z premedytacją celując w miejsce, w którym ja sie znajdowałam – cud, że nie dostałam nią w głowę – dodaje.

– Mój mąż natomiast gdy usłyszał wyzwiska nie tylko pod adresem zawodników Warty, ale również pod moim adresem, odpowiedział na nie używając tego samego języka, którym na boisku posługiwali się Panowie piłkarze z Krakowa. Oczywiście język ten pozostawia wiele do życzenia, ale dla tych z Garbarni był on czymś naturalnym. Być może mój mąż nie pasuje do ugrzecznionych realiów, gdzie w obecności męża obraża się bezkarnie jego żonę, a mąż udaje że nic nie słyszał albo grzecznie prosi o przeprosiny. Dlatego też nie zamierzam – ani ja, ani mój mąż – przepraszać za te słowa skierowane tylko i wyłącznie do kilku zawodników Garbarni Kraków – podsumowuje.

A w taki sposób Pyżalski odzywał się do piłkarzy.

– Zamknij się, ty, weź się k*rwa zamknij. Słuchaj k*rwa cioto, coś ci nie pasuje? To w przerwie jestem u ciebie p*dale! – krzyczał.

– Dawaj, no dawaj, k*rwa! Jebasie obsrany ty! Staruszku, staruszku, emerycie! –krzyczał do piłkarza 42-latek, aczkolwiek z młodzieżowym stylem ubioru.

– Twoją starą ruchałem, prosto na ryj się spuszczałem. Pasuje ci? Żadna tak nie ciągnie i nie liże dupy. Twoja stara zawsze dorobi. 500 zł w paszczę, 300 w dupę – opowiadał Pyżalski, choć to raczej fantazje niż prawdziwa historia.

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu:

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również