UDOSTĘPNIJ
źródło: wikimedia.org, flickr.com

Frontex to agencja zajmująca się bezpieczeństwem na granicach Unii Europejskiej. Jej funkcjonariusze mają dbać m.in. o to, by nielegalni imigranci bezprawnie nie przekraczali granic wspólnoty. Niebawem stanie się najważniejszą agencją UE. Niestety, Polska może na tym dużo stracić.

Frontex powołano ponad 10 lat temu. Funkcjonariusze tej agencji zajmują się uszczelnianiem granic strefy Schengen. Niebawem ich liczebność zwiększy się do 1000 osób więc potrzebują większego centrum operacyjnego. W związku z tym prowadzone są rozmowy z polskimi władzami, gdyż to nasz kraj jest główną siedzibą agencji.

Okazuje się jednak, że może skończyć się na wielkiej katastrofie polskiego wizerunku i spadku znaczenia Polski w UE. Władze PiS dopiero teraz zdały sobie sprawę, że przez 8 lat rządów Platformy Obywatelskiej status Frontexu w Polsce nie został zatwierdzony. Jest to sprawa niebagatelna.

Nasz kraj obrano za główną siedzibę europejskiej agencji. To niesamowite wyróżnienie na tle innych państw UE. Niestety, okazuje się, że brak działań w materii unormowania statusu Frontexu w Polsce może nam się teraz odbić czkawką. Pojawiają się coraz wyraźniejsze głosy dotyczące tego, by Polsce odebrać centralę. Czyhają na to zwłaszcza Holandia, Włochy i Chorwacja.

Żeby tego było mało, rządy PiS nie są w stanie dogadać się z władzami agencji. Do końca stycznia polscy politycy muszą porozumieć się z przedstawicielami Frontexu w Polsce. Chodzi o kwestie takie jak nowe pomieszczenia dla rozrastającej się agencji, nadania funkcjonariuszom immunitetu i zbudowania europejskiej szkoły dla ich dzieci.

Jak dotąd Warszawa uznawana była za główną siedzibę agencji warunkowo. Do 7 kwietnia jest czas na to, by władze Polski i Frontex zdecydowali się na zawarcie porozumienia. Jeżeli do tego dnia nie zostanie wypracowany kompromis, Polska pożegna się z goszczeniem europejskich agentów u siebie. Jednak już wcześniej trzeba myśleć o porozumieniu. Rada Zarządzająca Frontexu zbiera się na początku lutego, więc już na koniec stycznia PiS musi podjąć kroki do ostatecznego porozumienia z agencją.

Sprawa jest jednak na tyle poważna, że swoją wizytę w Polsce odwołał europejski komisarz do spraw migracji, Dimitris Awramopulos. Ten miał odwiedzić Warszawę 18. stycznia i spotkać się z polskimi władzami agencji. Zaogniający się konflikt na linii PiS – Frontex sprawił, że Awramopulos anulował wizytę.

Strona polska podaje, że nie ma na razie mowy o porozumieniu, gdyż agencja składa wygórowane żądania. Jak mówił przedstawiciel polskiego MSZ, „Frontex myśli, że ma do działania z państwem, które chce ich utrzymać za wszelką cenę”.

 – Chcą, żeby status dyplomatyczny został przyznany wszystkim pracownikom, także Polakom oraz pracownikom technicznym. Chcą zwolnień podatkowych, chcą, żeby im dać nową siedzibę. To przesada. Oni myślą, że mają do czynienia z państwem, które za wszelką cenę chce ich utrzymać. Zrywają obrady, wracają do spraw już raz uzgodnionych. I tak to trwa od miesięcy – podaje MSZ.

Z kolei Frontex próbuje przyspieszać rozmowy. Niedługo agencja rozrośnie się i pilnie potrzebuje nowych pomieszczeń. O tych nie ma co jednak jak na razie rozmawiać z polskimi władzami. Podobnie jest z immunitetem i szkołami europejskimi dla ich dzieci. Funkcjonariusze są zdziwieni problemem, jaki sprawiają rozmowy, gdyż w innych krajach UE, które nie są w końcu centralami agencji, takich problemów z negocjacjami nie ma.

Przedłużający się konflikt nie sprzyja rozmowom polskich władz z Frontexem. Jeżeli Polska nie podejmie próby pogodzenia się z agencją do końca stycznia, a później zaniecha to do 7. kwietnia, Warszawa pożegna się z oficjalnym statusem centrali agencji. Byłby to niesamowity cios w status Polski w UE. Tak wielkie potknięcie na pewno odbiłoby się echem w innych polskich sprawach wniesionych do władz wspólnoty i byłoby „prztyczkiem w nos PiS”.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również