UDOSTĘPNIJ
fot. screenshot/tvn24.pl

W Łodzi doszło do brutalnego morderstwa na 20-latce. Sprawca był mało znany Policji. Teraz trwa na niego obława. 

Prawdopodobnie 15 sierpnia Artur Walas zamordował swoją 20-letnią partnerkę. Możliwe, że dokonał tego na oczach jej 2,5-letniego syna, Brajana. Siostra zamordowanej skarży się na nieudolność i brak profesjonalizmu policjantów, których informowano o zaginięciu Kai.

– Widziałam ją po raz ostatni w poniedziałek. Kaja była w trakcie remontu. Chciała z tym chłopakiem i Brajankiem zamieszkać w rodzinnym domu – opowiada siostra zamordowanej.

Kobieta od dłuższego czasu nie odbierała telefonu, a gdy w końcu podnoszono jego słuchawkę, odzywał się właśnie Walas. W końcu urwał się jakikolwiek kontakt. W końcu rodzina 20-latki zaczęła się poważnie niepokoić. Sprawę zgłoszono Policji, a na Facebooku umieszczono post o poszukiwaniach, w którym napisano, z kim ostatnio mieszkała dziewczyna. Po jakimś czasie odezwała się, mieszkająca w Anglii kobieta. Wtedy dopiero wyszło na jaw, kim jest Artur Walas.

Mężczyzna mieszkał uprzednio na Wyspach, gdzie dopuścił się brutalnego gwałtu. W 2009 roku skazano go na 8 lat więzienia. Nie wiadomo, ile czasu spędził w zakładzie karnym. Zmienił też nazwisko z Kleibor na obecne. Siostra Kai przyznaje, że nie wiedziała, kim jest ojciec dziecka jej siostry.

Rodzinie udało się dowiedzieć, gdzie Kaja zamieszkiwała z Walasem. Siostry tragicznie zmarłej postanowiły to miejsce odwiedzić. Od drzwi mieszkania bił odór rozkładającego się ciała. Na miejsce wezwano policjantów i strażaków. Ci drudzy weszli do mieszkania przez okno i stwierdzili brak obecności zwłok w domu, a zapachem obarczyli znajdujące się w mieszkaniu koty.

Ciało kobiety odnaleziono w wersalce w minioną sobotę. Było związane, a na głowie miało plastikowy worek. Sekcja zwłok wykazała, że powodem śmierci było uduszenie. Mieszkańcy bloku potwierdzają, że 15 sierpnia słyszeli krzyki. Z tego powodu padło podejrzenie, że dramat rozegrał się na oczach dziecka.

Sprawą, na polecenie ministra sprawiedliwości, zajął się komendant główny policji. Osoby odpowiedzialne za opieszałość działań funkcjonariuszy czeka postępowanie dyscyplinarne.

– Po pierwszym przeszukaniu pytałam strażaków skąd ten smród. Usłyszałam, że to pewnie śmierdzą koty, które są w środku. A było tak, że te koty je tam żarły, a policja miała to w dupie. […] Oni nie mieli bladego pojęcia, że chodzi o niebezpiecznego gwałciciela. Nie wiedzieli, że zmienił nazwisko z Kleibor na Walas. Nic nie wiedzieli. […] Do dziś policja nie poinformowała nas oficjalnie, że siostra nie żyje. Gdyby nie informacje w mediach, to żylibyśmy w nieświadomości – opowiada siostra Kai.

fot. screenshot/tvn24.pl

12 szokujących faktów o śmierci, które zmrożą ci krew w żyłach

źródło: tvn24.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również