UDOSTĘPNIJ

Za nami pierwsza rocznica utworzenia Państwa Islamskiego, zielonego czyraka na ciele ludzkości.
Jaki jest bilans rocznego istnienia tego chorego tworu?
Tysiące poległych w ogniu okrutnej wojny totalnej.
Bezcenne zabytki sięgające pamięcią czasów starożytnych, obrócone w rumowiska i sterty gruzów.
Dziesiątki miast i wiosek obróconych w perzynę za pomocą bombardowań, ładunków wybuchowych i pocisków artyleryjskich.
Setki bezbronnych cywilów poćwiartowanych, zdekapitowanych, ukamieniowanych, spalonych lub zakopanych żywcem.
Nieopisany strach i terror, który wraz z krwią zalał Bliski Wschód doprowadzając do masowego exodusu jego mieszkańców.
Czarny sztandar przykrył ponad 32 000 km², wciąż jednak się powiększa połykając kolejne obszary i mordując kolejne ofiary.

Na czele fanatycznych zastępów stoi Abu Bakr al-Baghdadi, urodzony w Samarrze sunnicki imam, który w czasach amerykańskiej inwazji na Irak wyróżniał się wyjątkową brutalnością jako przewodniczący założonego przez siebie sądu szariackiego i inicjator publicznych egzekucji osób podejrzewanych o wspieranie wojsk amerykańskich.
Swoją pozycję wykuwał we krwi własnych rodaków, dokonując szeregu zamachów bombowych na szyickich cywilów, jak również zabójstw lokalnych przywódców sunnickich, dzięki czemu wkrótce, dzięki swojej bezwzględności wyrósł na niekwestionowanego lidera Rady Konsultacyjnej Islamskiego Państwa w Iraku i Lewancie.

A w cieniu bliskowschodniego piekła, na ulicach europejskich miast wybuchają bomby, słychać serie z broni maszynowej i krzyki przerażonych kobiet.
To piekło otwiera swoje podwoje aby przyjąć należną mu daninę krwi.
Za lata ignorancji, głupoty i gnuśności potomkowie władców świata będą musieli zapłacić sowitą cenę…
Jak grzyby po deszczu rosną nowe meczety wypełnione sfrustrowaną biedotą, ludźmi bez perspektyw, żyjącymi na co dzień z zasiłków i niezainteresowanymi integracją z rdzennymi mieszkańcami Europy.
We Francji islamskich świątyń jest ich już ponad 2000, w Niemczech 3000.

W ich wnętrzu w huk głosów wynoszących pod niebiosa imię Proroka i Allaha wkrada się zdradliwy pomruk nawołujący do świętej wojny z niewiernymi.
To radykałowie pozyskują kolejne dusze do walki z imieniem proroka na ustach.
Już wkrótce będą żołnierzami frontowymi Dżihadu gotowymi na każde okrucieństwo w imię swojej religii.
Liczba wyznawców Allaha we Francji wynosi ponad 8 milionów osób, w Niemczech ok. 4,5 miliona, w Skandynawii około 0,5 miliona.
Ich liczba z miesiąca na miesiąc rośnie geometrycznie, powiększana przez rzesze imigrantów zarobkowych i uchodźców z terenów ogarniętych pożarem wojny.
Wszystkich tych, którzy szukają w Europie Nowego Wspaniałego Świata.
Przywiązani do swojej kultury, obyczajów i współplemieńców są łatwym łupem dla radykałów, którzy zawsze poszukują świeżej, muzułmańskiej krwi.

Posłużą im do rozpropagowania islamistycznej propagandy za pośrednictwem takich pism jak anglojęzyczny, kolorowy magazyn Dabiq nawołujący do obrony świętych wartości islamu i walki z niewiernymi.
Zasilą również oddziały paramilitarne określające się mianem Stróżów Moralności.
Jako bojówkarze będą patrolować ulice europejskich miast i napastować napotkanych po drodze ludzi, których zachowanie bądź ubiór stoi w opozycji do wyznawanej przez islamistów interpretacji jedynej słusznej religii.
Ludzie spożywający alkohol, kobiety w krótkich spódniczkach, Ci którzy dumnie noszą krzyż jako symbol swojej wiary, geje – oni wszyscy mogą w każdej chwili stać się ofiarami napaści bojówkarzy gotowych czynem dowieść swej wierności względem Proroka…albo lokalnego imama.
Najbardziej fanatyczni spośród nich posłużą jako narzędzie terroru, podkładając bomby, strzelając do ludzi i odcinając im głowy.
Wszystko w imię Allaha.

W krajach w których liczba emigrantów z południa jest stosunkowo największa, lawinowo szerzy się przestępczość.
Gwałty, napady, rozboje i zamieszki stają się codziennością wyciszaną przez hołdujące politycznej poprawności media głównego ścieku i zniewieściałe agendy rządowe.
Liczba ofiar przemocy rośnie wprost proporcjonalnie do liczby przybyszów spoza Europy.

Jaka jest jednak reakcja Zachodu?
Czy rządy krajów europejskich starają się w jakikolwiek sposób chronić swoich mieszkańców przed zarazą przywleczoną do Starego Świata z Afryki i Azji?
Nie.
Wręcz przeciwnie.
Zamiast unieść dumnie czoło i stanąć do honorowej walki z pozbawionym honoru wrogiem Zachód chowa głowę w piasek i wydaje kolejne regulacje dostosowujące styl życia europejczyków do wymogów przybyszów z krajów muzułmańskich.

Norweski Związek Piłkarski publicznie przeprasza za to, że w kobiecej reprezentacji występują jedynie zawodniczki norweskiego pochodzenia i że w związku z tym drużyna jest „biała jak kreda”.
Oświadczenie było odpowiedzią na pretensje miejscowych organizacji pozarządowych. Działacz federacji Henrik Lunde stwierdził: „Mamy białą jak kreda reprezentację narodową kobiet, a dużo bardziej barwniejszą kadrę mężczyzn. Musimy zdać sobie sprawę, że nie udało nam się w tym samym czasie ułożyć jej w identyczny sposób jak reprezentację mężczyzn.”
W 26-osobowej reprezentacji mężczyzn jest bowiem 6 przedstawicieli innych ras.
NFF uznał za stosowne usprawiedliwiać się, że tylko 19% dziewcząt należących do mniejszości etnicznych bądź rasowych uprawia piłkę nożną stąd brak ich w reprezentacji.
Można jednak oczekiwać, że Norweski Związek Piłkarski zrobi co w jego mocy aby wprowadzić parytety rasowe również do kobiecej reprezentacji.

W Szwecji w obawie o uczucia mniejszości etnicznych w jednej ze szkół zakazano wywieszania flagi narodowej.
W międzyczasie w islamskich gettach palenie flagi narodowej Szwecji uchodzi za ulubioną rozrywkę dla zezwierzęconych radykałów, podobnie jak gwałty i napady na Szwedki- w tym również nieletnie.

W uchodzącej za konserwatywną Bawarii ze względu na przybycie muzułmańskich uchodźców z Syrii, władze jednej ze szkół poinformowały rodziców niemieckich dzieci, by zabronili dziewczynkom ubierać się w krótkie spódniczki i bluzki z dekoltem.
W Bonn sąd najwyższej instancji odmówił kobiecie irańskiego pochodzenia rozwodu, gdyż ślub został zawarty w kraju muzułmańskim. Sędzia nakazał jej rozwieść się zgodnie z prawem szariatu powtarzając trzykrotnie słowa: „Rozwodzę cię”.
W innym niemieckim mieście pewnemu muzułmaninowi zgodnie z szariatem nakazano zapłacić byłej małżonce równowartość 800 złotych monet zadośćuczynienia.
W jeszcze innej sprawie sąd odmówił rozwodu pewnej kobiecie, która była maltretowana przez męża. Sędzia stwierdził, że zawierając związek małżeński z muzułmaninem, powinna była wiedzieć na co się zgadza.

We Francji mer miasta nie może dokonać spisu ludności muzułmańskiej “bo to rasistowskie”.
Przekonał się o tym na własnej skórze Robert Menard, który powiedział w telewizji France 2, że w szkołach Beziers, na południu Francji, odsetek uczniów wyznających islam sięga 64,6 proc.
Dodał, że statystyki powstają na podstawie imion i nazwisk uczniów, a do tych danych merostwo ma dostęp.
Jak powiedział Menard “Jeśli nazywasz się Mohammed, to wskazuje, kim jesteś – przekonywał. – Mówić inaczej to przeczyć oczywistości.”

Słowa te wywołały istną burzę.
W parlamencie próbowano krnąbrnego mera odwołać ze stanowiska a prokuratura w Beziers wszczęła wstępne śledztwo w sprawie nielegalnego gromadzenia danych na temat mieszkańców miasta.
Głos zabrał nawet sam prezydent Francji Francois Hollande, który przebywając z wizytą w Arabii Saudyjskiej oświadczył, że ewidencjonowanie uczniów „jest sprzeczne z wszelkimi wartościami Republiki”.
Również Premier Manuel Valls nie pozostał bierny i na Twitterze napisał: “Hańba dla mera. Republika nie czyni żadnego rozróżnienia między swoimi dziećmi”

W komunikacie szef MSW Bernard Cazeneuve podkreślił, że sporządzanie takiej ewidencji jest zakazane przez prawo.
Jak napisał w swoim oświadczeniu „Ewidencjonowanie dzieci na podstawie ich religii jest powrotem do najmroczniejszych czasów naszej historii.”

Do słów potępienia przyłączyła się minister edukacji Najat Vallaud-Belkacem, która wyraziła opinię, że tworzenie spisów uczniów muzułmańskich na podstawie ich nazwisk jest „nielegalne i głęboko antyrepublikańskie”.

Tymczasem Raper z Algierii Saidou wydaje całkowicie legalnie nową płytę o chwytliwym tytule „P***dol Francję”.
W jednej z piosenek o tym samym tytule raper śpiewa m.in., że chce „się podcierać” takimi „obrzydliwymi” symbolami francuskiego państwa jak flaga, hymn narodowy „za dwa grosze” czy Marianna – czyli personifikacja Francuskiej Republiki. Zaleca „rdzennym Galom” („Galowie” to termin używany w slangu mieszkańców imigranckich gett wobec „białych Francuzów”), by „zamknęli mordy”.
Saidou został oskarżony o rasizm i sprawa trafiła do sądu, jednak sąd w Paryżu uniewinnił rapera od wszystkich stawianych mu zarzutów i orzekł,że „biali rdzenni Francuzi nie stanowią rasy”. Algierczyk zostałby skazany za rasizm, gdyby obrażał wszystkich białych ludzi…a ponieważ obrażał tylko Francuzów to skazać go za to nie można.
Tylko czekać aż prezydent Francji postanowi nagrodzić dzielnego algierczyka państwowym odznaczeniem za bezpardonowe propagowanie wolności słowa i franucskiej kultury (bo przeciez rapuje po francusku).
Absurd goni absurd.
Marksistowski bełkot o równości absolutnej, na gruncie europejskim przekształcił się w dyktaturę mniejszości.
Mniejszości, które metodycznie skupiają coraz większą władzę w swoich rękach terroryzując przy tym stale ogłupianą większość.
Większość która została sprowadzona do roli pariasów ochlokracji.
Oto przed państwem liberalna demokracja w pigułce.

W świecie w którym nie ma granic, w którym rządzą pieniądze i międzynarodowe kartele, w świecie wszystko stało się płynne i relatywne ciężko jest obronić własną suwerenność, ciężko jest obronić własną odrębność.
Polska nie jest zawieszona w próżni.
Jesteśmy częścią globalnej machiny, powiązanej siecią wzajemnych układów i zależności.
Obowiązkiem każdego rządu jest jednak realizowanie własnych interesów narodowych, niezależnie od zagranicznych nacisków.
Czy jednak nasz rząd realizuje polską rację stanu?
Czy broni polskich obywateli przed zalewem przybyszów z południa, którzy na naszych oczach dożynają dogorywającą Europę?
Nie.
Wysługując się Brukseli polski rząd zgodził się wpuścić na terytorium Polski około 3000 uchodźców z Południa, całkowicie pomijając przy tym względy ekonomiczne, kulturowe i społeczne.

Kraj z dwucyfrową stopą bezrobocia, zbyt biedny aby wypłacać własnym obywatelom emerytury a co dopiero zasiłki dla bezrobotnych z całą pewnością nie będzie dla nieznających żadnego języka prócz arabskiego imigrantów rajem.
Może się nawet okazać piekłem niewiele lepszym od tego z którego przybyli…pytanie tylko ilu z tych, którzy do Polski przyjadą postanowią zmienić polskie piekiełko w piekło z prawdziwego zdarzenia.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykuł„Kto zna tylko jedną prawdę, musi wiele kłamać.”
Następny artykułMinisterstwo: Dwulatki do przedszkoli
Patryk Patey

Z ducha, serca i rozumu- narodowiec, polski patriota. „Jestem Polakiem ? więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.”

Zobacz również