UDOSTĘPNIJ
screen/ twitter.com/AndrzejArseniuk

W trudnej sytuacji rodzinnej wsparcie pracodawcy często jest nie do przecenienia. Gorzej gdy ten jeszcze dokłada problemów od siebie. I to niemałych. O takiej sytuacji opowiedziała żona jednego z ważnych urzędników państwowych. To historia o bezduszności machiny państwowej, za którą stoją konkretni ludzie. 

Monika Orlik-Arseniuk cały swój dramat opisała na blogu. Jej mąż, były dyrektor Biura Prezesa IPN, a jednocześnie rzecznik prasowy Instytutu, oprócz zastraszania został dwa razy zdegradowany przez szefostwo. I to bez podawania powodów tej decyzji.

Pani Monika przechodzi chemioterapię. Walczy z rakiem piersi.

– Podczas urlopu ojcowskiego męża dr J. Szarek (prezes IPN-red.) przyjechał pod nasz dom i w jednej z okolicznych kawiarni, popijając colę. poinformował go, że nie będzie już dyrektorem, zaś jego miejsce zajmie ww. osoba (dr. Natalia Cichocka – red.). Było to dni kilka po tym, gdy dowiedzieliśmy się, że dotychczasowe leczenie nie przynosi rezultatów, o czym Andrzej powiedział Szarkowi- poinformowała Orlik-Arseniuk.

Zwolniony bez powodu

W rozmowie z redakcją Onetu pani Monika mówiła, że „mąż współpracował z Natalią Cichocką wiele lat”.

 Zaproponował jej stanowisko p.o. zastępcy dyrektora, tymczasem ona – w takich okolicznościach – zdecydowała się zająć jego stanowisko po trzech miesiącach pracy w centrali – dodała.

Wynagrodzenie pana Andrzeja od nowego roku ma zmaleć o 60 proc. Orlik-Arseniuk uważa, że za nową pensję męża nie będą w stanie utrzymywać trójki dzieci, spłacać kredytu oraz ponosić kosztów walki z chorobą. Od lipca pan Andrzej przygotowuje opinie historyczne do prokuratorskich postępowań jako specjalista pionu śledczego warszawskiego IPN. Nie zajmował się tym samym co przez poprzednie lata pracy zawodowej. Onetowi pani Monika powiedziała, że żadne merytoryczne przesłanki do degradacji męża nie istniały. Monika Orlik-Arseniuk w sprawie swojej rodziny pisała m.in. do pani prezydentowej, pani premier, Jarosława Kaczyńskiego, licząc na odpowiedź, która nie nastąpiła.

Rzecz niedopuszczalna i obrzydliwa

Członek Kolegium IPN Sławomir Cenckiewicz postanowił publicznie odnieść się do wpisu żony Arseniuka i sprawy jego zwolnienia.

– Znam Andrzeja Arseniuka od lat, choć rzecz jasna informacje o chorobie małżonki są dla mnie przejmujące. Przyglądałem się też ich – Prezesa z Arseniukiem – ścisłej współpracy jeszcze rok temu, niektórym działaniom, przeciwko którym próbowałem bezskutecznie protestować… Nagle się panowie pokłócili i fruwają siekiery[…] Dodam tylko, że wykorzystywanie spraw prywatnych i intymnych, wywlekanie ich na zewnątrz po to, by połączyć je z negatywnym opisem sytuacji w firmie i obroną własnej pozycji zawodowej (i prawem do zajmowanej funkcji, i wysokich zarobków), uważam za emocjonalny szantaż, granie na społecznych emocjach, rzecz niedopuszczalną i obrzydliwą – stwierdził.

Arseniuk nie chciał wypowiadać się o walce, którą toczy jego żona. Poinformował tylko, że podpisuje się pod wszystkim, o czym napisała jego żona.

 

Źródło: onet.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również