UDOSTĘPNIJ
pixabay.com

Z Zakładu Karnego w Wołowie zbiegł więzień. Wykonywał pracę resocjalizacyjne w parafii pw. św. Boromeusza. Wcześniej zaatakował i poważnie ranił proboszcza, ks. Krzysztofa Kantona.

W mieście rozpoczęto obławę. Krążą nad nim helikoptery, rozstawiono też blokady na drogach wylotowych, a na miejsce przybyły dodatkowe patrole policji i służby więziennej. W sobotę poszukiwania wciąż trwały.

„W piątek ok. godz. 15 więzień oddalił się z miejsca, w którym wykonywał pracę” – mówi por. Mariusz Jastrzębski, rzecznik prasowy Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej. Ucieczka była zaskakująca gdyż mężczyzna miał bardzo dobrą opinię.
– „Miał ponad 200 nagród i tylko jedną naganę, udzielał się społecznie, pracował też w zakładzie karnym, wcześniej wielokrotnie wychodził na przepustkę” – opowiada por. Jastrzębski. Z tego powodu więzień mógł pracować poza zakładem karnym. Prace tego rodzaju więźniowie wykonują bez nadzoru, więc ucieczka nie była trudna. Nie wiadomo dlaczego uciekinier zaatakował księdza.

Por. Mariusz Jastrzębski mówi, że uciekinier nie powinien być zbyt niebezpieczny. – „Oceniano go jako bardzo spokojną osobę, która pozytywnie przechodzi proces resocjalizacji” – mówi rzecznik. Mężczyzna miał spędzić w więzieniu jeszcze cztery lata.

jo, źródło: polskatimes.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również