UDOSTĘPNIJ

W 26 marca br. koalicja państw Arabskich prowadzona przez Arabię Saudyjską rozpoczęła naloty na pozycje rebeliantów Houthi i zwolenników byłego prezydenta Saleh`a. Operacja była kilkukrotnie zawieszana i a następnie wznawiana. Światowe media, o polskich nie wspominając, poświęcają temu konfliktowi bardzo mało miejsca. Jest to o tyle dziwne, że wojna ta pochłonąła już niemal tyle samo ofiar co wojna na Ukrainie (około 6000). Mnożą się doniesienia o licznych ofiarach wśród ludności cywilnej, a także zabójstwach, porwaniach i linczach dokonywanych przez zwolenników obu stron. Jego skala jest też bez porównania większa o czym świadczy użycie lotnictwa na dużą skalę, marynarki wojennej, czołgów a także wyrzutni taktycznych rakiet balistycznych. Niemal bez echa przeszła też informacja o tym, iż rozpoczęła się druga faza tej operacji czyli zbrojna interwencja sił lądowych, której celem jest przywrócenie do władzy prezydenta Hadiego.

Napływ wojsk koalicji rozpoczął się pod koniec lipca. Początkowo były to głównie siły specjalne które przygotowywały teren pod lądowanie głównych sił interwencyjnych. Taka operacja miała miejsce np. w rejonie lotniska w Adenie. Na początku sierpnia pojawiły się doniesienia o lądowaniu w Adenie licznych jednostek armii Zjednoczonych Emiratów Arabskich składających się z kilkuset pojazdów w tym czołgów Leclerc (dla których jest to bojowy debiut), BTR-3 i wozów typu MRAP (Oshkosh M-ATV). Jednostki te wsparły siły Ludowego Ruchu Oporu wierne ukrywającemu się w Rijadzie prezydentowi Hadi`emu. Dzięki temu wsparciu udało się odbić część terenów głównie na południu Jemenu. Walki z udziałem wojsk arabskiej koalicji rozpoczęły się także w innych prowincjach. Najważniejsze z nich toczą się w prowincji Marib. Wojska Arabii Saudyjskiej wykorzystują tam do walk między innymi czołgi M1A2 Abrams i śmigłowce szturmowe Appache. Stolica prowincji jest ważnym strategicznie obiektem a zajęcie prowincji otwiera drogę do uderzenia na stolicę Jemenu Sanę. Wojska Królestwa zostały też wsparte przez oddziały z Kataru (1000 żołnierzy z ciężkim sprzętem oraz 30 śmigłowców Apache). Pojawiły się także niepotwierdzone doniesienia o walkach z udziałem wojsk egipskich. Liczebność obcych wojsk na terenie Jemenu szacuje się obecnie na około 10.000 żołnierzy. Mimo całkowitej dominacji w powietrzu interweniujących sił, toczą się ciężkie walki. Rosną także straty po stronie atakujących. Źródła związane z Houthi podają iż zniszczono ponad 30 sztuk czołgów i innych pojazdów. Chwalą się też zestrzeleniem co najmniej 5 śmigłowców Apache (oficjalnie Arabia Saudyjska przyznaje się do utraty jednego). Houthi atakowali też posterunki graniczne a także dokonywali ataków na terytorium Arabii Saudyjskiej. W jednej z takich akcji zginęło 5 ciu żołnierzy z Bahrajnu. Najwyższym rangą wojskowym koalicji zabitym w walkach jest saudyjski generał Abdulrahman bin Saad Al Shahrani dowódca 18 brygady.

Głośnym echem odbił się w światowych mediach niedawny atak z użyciem taktycznego rakietowego systemu SS-21 (znanej też jako Toczka) na wojskowy obóz koalicji. W jego wyniku zginęło 45 żołnierzy Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz 10 Saudyjczyków i 5 żołnierzy z Bahrajnu. Koalicja odpowiedziała nasileniem ataków lotniczych głównie na Sanę (wcześniej zapowiadano kolejne ich zawieszenie). Król Bahrajnu zapowiedział wysłanie dwóch swoich synów piastujących wysokie funkcje w jego armii i dodatkowych jednostek do wsparcia działań koalicji.

Warto wspomnieć, że nie był to jedyny atak z użyciem taktycznych rakiet balistycznych, z jakim mieliśmy do czynienia w tym konflikcie. Już wcześniej dochodziło do ataków na cele wojskowe w Arabii Saudyjskiej. Większość rakiet (choć nie wszystkie) została przechwycona przez systemy Patriot. Jest to o tyle istotne, że Houthi zapowiedzieli ataki odwetowe na saudyjskie miasta, w tym stolicę w Rijadzie. Patrząc z naszej perspektywy, trzeba zwrócić uwagę, iż system Patriot (a ściślej mówiąc jego rozwojowa wersja) został wybrany przez Polskę w programie systemu przeciwlotniczego i przeciwrakietowego średniego zasięgu Wisła. Rozwojową wersją systemu SS-21 są zaś zestawy Iskander, w które uzbrojona będzie brygada rakietowa wojsk rosyjskich stacjonująca w Królewcu.

W poprzednim wpisie dotyczącym Iranu przewidywałem, iż Arabia Saudyjska będzie ostrożnie podchodzić do kwestii interwencji lądowej mając na uwadze doświadczenia swoje, a także doświadczenia z wcześniejszej interwencji Egiptu w Jemenie. Trudne warunki terenowe będą sprzyjały walce partyzanckiej, w której Houthi mają duże doświadczenie. Czas pokazał, iż byłem w błędzie. Kwestią otwartą pozostają dalsze konsekwencje tego konfliktu, o których wspomniałem pisząc o „drugim Afganistanie”. Straty koalicji to obecnie kilkuset zabitych. Rosną też wydatki. Arabia Saudyjska planuje na przyszły rok deficyt budżetowy w wysokości 20% PKB a wszystko to w warunkach bardzo niskiej ceny ropy. Wróży to ciężkie czasy dla rządzącej dynastii Saudów a w przypadku ich upadku groźbę destabilizacji regionu na niespotykaną skalę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ