UDOSTĘPNIJ
źródło: flickr.com, wikimedia.org/Lukas Plewnia

Ten proces trwał ponad 12 lat i dopiero teraz znalazł swój finał. Po licznych perturbacjach i przesuwaniu terminów Adam Michnik może czuć się zwycięzcą. Prorządowa gazeta została zmuszona do publicznego przeproszenia naczelnego Gazety Wyborczej.

O sprawie tej głośno było w 2005 roku. Wówczas w Gazecie Polskiej, która mocno sympatyzuje z Prawem i Sprawiedliwością, pojawił się tekst Jerzego Targalskiego p.t. „Gry i zabawy Ubekistanu”. W nim pojawiło się zdanie uderzające w Adama Michnika, w którym napisano – „Oczywiście można powiedzieć, że redaktor Michnik w niespodziewanym napadzie uczciwości postanowił zlikwidować w Polsce korupcję, którą poprzednio usprawiedliwiał, jeśli korzystali na niej komuniści”.

Michnik nie czekając długo, pozwał Gazetę Polską i jej naczelnego, Tomasza Sakiewicza. Naczelny Wyborczej żądał przeprosin i 30 tys. złotych wpłaconych na cele charytatywne. Zamiast szybkiego przewodu sądowego, sprawa ciągnęła się latami. Kolejne rozprawy były oddalone od siebie w czasie o całe miesiące i lata. Wielokrotnie zmieniali się sędziowie i ich zdanie o sprawie. W końcu jednak zapadł wyrok.

Sąd Apelacyjny, który jako ostatni zajął się sprawą, uznał, że w tekście zarzucono Adamowi Michnikowi przyjmowanie i dawanie łapówek. Sędzia Małgorzata Kuracka uznała, że w tekście brak przedstawionych dowodów na to, by oskarżać Michnika o korupcję. Choć Kuracka wydała wyrok sprzyjający naczelnemu Wyborczej, odmówiła nałożenia na Gazetę Polską kary w wysokości 30 tys. złotych. Jak powiedziała, sam Michnik zapewniał, że „zależy mu jedynie na jego dobrym imieniu”, więc przeprosiny muszą mu wystarczyć.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również