UDOSTĘPNIJ

W 2015 roku PiS otrzymywał z budżetu około 17 milionów złotych rocznie. To duże pieniądze. System finansowania partii politycznych stworzono po to, żeby politycy nie kantowali. Żeby nie wikłali się w dziwaczne relacje z prywatnymi firmami. Żeby nie mieli długów wdzięczności wobec podejrzanych biznesmenów i nie ulegali lobbystom. To, co ujawniają Handelsblad i Wyborcza, stawia włosy dęba na głowie.

Organizowanie za setki tysięcy czy wręcz miliony złotych kilkugodzinnych wydarzeń dla mediów samo w sobie jest marnotrawstwem publicznych pieniędzy. Dlatego Razem opowiada się za reformą systemu finansowania partii. Uważamy, że państwo powinno bezpośrednio finansować wynajem biur partyjnych, podstawowy personel i bieżące koszty funkcjonowania partii, takie jak druk materiałów informacyjnych. Wydawanie milionów na eventy medialne, billboardy czy płatne spoty w TV, przelewy na setki tysięcy złotych na konta „zaprzyjaźnionych” firm – to marnowanie publicznych pieniędzy. Takie wydatki powinny zostać poddane kontroli i ukrócone.

To, o czym piszą dziś Handelsblad i Wyborcza, to jednak coś więcej niż niefrasobliwe wydatki. Partiom nie wolno finansować konwencji o charakterze narodowym z pieniędzy unijnych fundacji. To uregulowanie wprowadzono, żeby uniemożliwić finansowanie imprez wyborczych. Jeśli naruszono te zasady, to jest to nic innego jak wyłudzenie. Bardzo niepokojąca jest przedstawiona w artykule sieć firm uczestniczących w procederze wyciągania pieniędzy z Parlamentu Europejskiego. A jeszcze bardziej – zmowa milczenia biznesmenów związanych z PiS. Jeśli te informacje są prawdziwe, to trudno o lepszy przykład, co znaczy słowo „układ”.

To nie pierwszy sygnał, że polska prawica ma dziwaczne relacje z biznesmenami na swoim zapleczu. Trudno się potem dziwić potężnym wpływom lobbystów, przepychaniu ustaw-skandali w stylu lex Szyszko czy utrącaniu przez „zaprzyjaźnionych przedsiębiorców” projektów takich, jak podatek jednolity. System, który pokazuje śledztwo Handelsbladu i Wyborczej, pokazuje uwikłanie PiS w bardzo nieciekawą sieć zależności. Miało być oczyszczenie państwa z układów – a wyszło jak zwykle: zastąpienie jednego układu przed drugi.

Adrian Zandberg

Zobacz również