Zamach w Paryżu mistyfikacją?

UDOSTĘPNIJ

W zamachu na redakcję tygodnika „Charlie Hebdo” w Paryżu zginęło 12 osób, w tym ośmiu dziennikarzy, a 11 osób zostało rannych, w tym cztery ciężko. Potwierdzono, że napastnicy krzyczeli: „Allah Akbar”.
Tymczasem, jeżeli jej się lepiej przyjrzeć, to sprawa zaczyna dziwnie pachnieć, pojawiają się wątpliwości.
Całość wygląda na szytą grubymi nićmi manipulację.
Gdy przyjrzeć się nieco bliżej sprawie, już w pierwszej chwili pojawia się kilka pytań…


1. Kto bierze swoje dokumenty na akcję terrorystyczną, nie potrafiąc o nie zadbać?

Szybki rzut oka na materiał video z miejsca ataku wskazuje, iż sprawcy byli dobrze przygotowani i wyszkoleni. Jak pogodzić ten fakt, ze „zgubą” dowodu w aucie? Podstawą każdej tego typu akcji jest  dyskrecja i bezpieczeństwo. Takie dokumenty raczej byłyby przedmiotem szczególnej uwagi albo mogłyby być schowane w umówionym punkcie.

Przynajmniej teoretycznie, na akcjach nawet pseudonimy są fałszywe i zmieniane za każdym razem. O braniu czegokolwiek zbędnego, mogącego wskazać na sprawstwo nie myśli się nigdy.

Z drugiej strony, niby czemu ktoś miałby mieć dokumenty przy sobie? Chyba nie ze strachu przed kontrolą Policji. Jeśli jesteś zamaskowany, przebrany, a w bagażniku masz Kałasznikowa, to dowód jest twoim ostatnim ze zmartwień. Lepiej być zatrzymanym za brak dowodu, niż za posiadanie broni automatycznej.

2. Forma ataku ?

Jak widzimy na nagraniu video, sprawcy byli kompletnie zamaskowani i strzelali z broni maszynowej. Nie trzeba być specjalistą od spraw wojskowych  aby zauważyć, iż akcja została przeprowadzona szybko i sprawnie. Sprawcy komunikowali się ze sobą niczym dobrze zgrana ekipa. Świadek został wyeliminowany, teren oczyszczony. Proszę też zwrócić uwagę na sam strzał – wykonany w biegu, tylko raz. Całość składa się raczej na obraz akcji dokonanej przez niemal specjalną jednostkę – a co najmniej ludzi po solidnym treningu wojskowym i z dużym doświadczeniem.

Wszystkie wcześniejsze ataki „islamistów”, czy raczej dżihadystów były zazwyczaj samobójcze, ewentualnie wykorzystywano detonacje bomb. Tutaj akcja miała charakter typowo „wojskowy” i była przeprowadzona sprawnie. Pojawia się kolejne pytanie, gdzie te osoby zostały wyszkolone?

Sprawa ze znalezionym dowodem – jeśli jest to prawdziwa informacja – jest dęta jak balon. Wskazuje raczej na celowe podrzucenie dowodu, w celu wskazania „tropu”. Podstawowe zagranie z arsenału każdej ze służb. Inną ewentualnością może być jedynie świadome zmylenie tropu.

Właściciel dowodu – jeśli prawdziwy – może być zarówno zaangażowanym w zamach „męczennikiem”(sprawstwo przekazano profesjonalistom) jak też może od kilku dni siedzieć w innym państwie. Możliwe jest też, iż nic o swoim „udziale w zamachu” nie wiedział.

3. Egzekucja policjanta?
Opublikowany przez media zapis wideo puszczony w zwolnionym tempie wyraźnie wskazuje, że policjant nie został ranny, a rzekomy strzał w głowę z bliskiej odległości był chybiony, nie ma żadnych śladów krwi, policjant podnosi ręce i przechyla się w naturalny sposób, wideo jest dowodem, że policjant nie odniósł ran śmiertelnych jak usilnie przekonywały media. W każdym razie, brak skutecznego strzału z odległości około 0,5 m, przez osobę obeznaną z obsługą Kałasznikowa, jest co najmniej dziwny.

https://www.youtube.com/watch?v=oL_xspgC_94

 

Cui bono – kto zyskuje?

Jeżeli podjąć się rozwinięcia takiej spiskowej teorii o cynicznym wykorzystaniu zamachu dla osiągnięcia określonych celów, to moim zdaniem na pierwszy plan wyłaniają się trzy państwa – Francja, Rosja i Izrael.
Francja. To państwo miało największe możliwości zorganizowania takiej akcji – posiada też kontrolę nad przebiegiem „procesu poszukiwań” i „znajdywania dowodów oraz winnych”. Pytanie o motyw? Jeśli w niedługim czasie rząd francuski zacznie lansować politykę „anty-emigracyjną” to opcja ta zyska na wiarygodności.
Rosja dąży do destabilizacji sytuacji w Unii Europejskiej – konflikt z islamistami to świetny narzędzie. Sankcje nałożone na Rosję za inwazję na Ukrainę mogły tylko przyspieszyć działalność Rosjan i sprowokować ostrzejsze zagrania lub odwrócić uwagę Francji (i UE) od kwestii ukraińskiej. Cała sprawa działa na korzyść „Frontu Narodowego” – partii wspieranej przez Rosję. Ciekawa jest narracja mediów i instytucji państwowych Fed. Rosyjskiej.

Główna linia narracyjna brzmi – to nie Rosja zagraża bezpieczeństwu Europy

Rosyjskie MSZ określiło zamach na redakcję „Charlie Hebdo” mianem „barbarzyńskiego ataku terrorystów”.
„Zdecydowanie potępiamy barbarzyński atak ekstremistów na redakcję paryskiego tygodnika” napisał na swoim Twitterze pełnomocnik MSZ ds. praw człowieka Konstatntin Dołgow. Jednocześnie wyrażając nadzieję, że tragedia „zjednoczy państwa w walce z terroryzmem i ekstremizmem, także religijnym”.

Dołgow spodziewa się również , że atak na redakcję gazet „skłoni całą społeczność międzynarodową do realnej obrony swobody słowa, bez stosowania podwójnych standardów”.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych FR na swojej stronie internetowej oficjalnie skomentowało zamach w Paryżu. ”Tragedia do której doszło udowodniła konieczność kontynuowania ścisłej współpracy w walce z zagrożeniem terrorystycznym” – podkreślono w oświadczeniu ministerstwa.

Izrael natomiast tradycyjnie szuka „sojuszników” do walki z muzułmanami. Tego typu atak może obrócić opinię przeciw Islamowi i spowodować, że walka Izraela z Palestyną będzie wyglądała na „bardziej usprawiedliwioną”. Teoretycznie może być to też świat terrorystów islamskich – ISIL. Im też zależy na rozpętaniu piekła w Europie. Wątpię jednak, aby mieli już na tyle dobrze zorganizowane struktury w Europie, aby przeprowadzać samodzielnie tego typu akcje.

Oczywistym jest, że nie przesądzam czegokolwiek, bo musiałbym mieć dostęp do pełni dowodów. Wychodząc jednak poza schemat sugerowany przez media i rząd (by spostrzec coś czego nie widać na pierwszy rzut oka) można postawić jeszcze co najmniej kilka pytań. Nie sądzę abyśmy szybko poznali całą prawdę na temat tego, kto właściwie stoi za sprawą paryskiej egzekucji. No chyba, że ktoś odpowiedzialny za atak dość szybko się ujawni lub zostanie ujawniony.