UDOSTĘPNIJ
fot. Wikimedia/Jubair1985, Reddit/Njlamp

Brytyjskie służby były informowane o tym, jakie zagrożenie sprawiać może zamachowiec z Manchesteru. Na alarm bili nie tylko jego znajomi, ale również imamowie.

Salmana Abedi dokonał zamachu, w którym zginęły 22 osoby a parędziesiąt zostało rannych. O jego niepoczytalności brytyjska policja informowana była na długo przed tragedią. Nie zareagowała.

O Abedim w ostrzegawczym tonie wypowiadali się jego znajomi ze szkoły średniej. Dzwonili na gorącą linię antyterrorystyczną, aby poinformować kompetentne osoby, o skrajnych poglądach mężczyzny. Miał on przejawiać cechy wpisujące się w profil psychologiczny terrorysty – był impulsywny i bardzo podatny na manipulację. Jak oceniają jego koledzy, również mało inteligentny.

To mnie nie zaszokowało. Pasował do profilu terrorysty-samobójcy – mówił dla BBC dawny kolega Abediego.

O potencjalnym niebezpieczeństwie informował również pracownik socjalny, znający zamachowca. Ostrzegał on władzę, informując, iż Abedi nie potępiał terroryzmu. Jednak najbardziej bulwersujący przypadek zignorowania głosu ostrzeżenia dotyczy wspólnoty religijnej. Przedstawiciele meczetu Didsbury bili na alarm, zauważywszy zapędy Abediego. Mohammed Saeed El-Saeiti, lokalny imam, uważał zamachowca za wyjątkowo niebezpiecznego ekstremistę.

Teraz brytyjska Służba Bezpieczeństwa będzie sprawdzać, kto dokładnie jest odpowiedzialny za to fatalne przeoczenie.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również