UDOSTĘPNIJ
źródło: bild.de, suddeutsche.com

Zamach, do jakiego doszło w Berlinie 19. grudnia skutkował nie tylko śmiercią 12 osób. W oczach niemieckiego społeczeństwa dużo straciły służby sprawujące pieczę nad bezpieczeństwem w kraju. Na falę krytyki, jaka zalała funkcjonariuszy, odpowiedział szef Urzędu Ochrony Konstytucji.

Nieprzerwanie od 19. grudnia w Niemczech mówi się wiele na temat zamachu, jakiego dokonał Tunezyjczyk, Anis Amri. Tego dnia terrorysta porwaną ciężarówką wjechał w tłum ludzi i zabił 12 osób. Policja, kontrwywiad i wszelkie inne służby, które zajmują się bezpieczeństwem w kraju, do dziś są chłopcem do bicia i krytykuje się ich niekompetencję.

Stojący na czele Urzędu Hans-Georg Maassen zdecydowanie odbił zarzuty pod adresem jego ludzi. Zdaniem Maassena, funkcjonariusze Urzędu „zrobili wszystko, co w ich mocy”, byleby ochronić Niemców przed atakiem. Jak podkreślił Maassen, służby nie są wszechmocne – działają w granicach określonych praw.

 – Uważam, że władze odpowiedzialne za bezpieczeństwo, przede wszystkim policja, zrobiły wszystko co było w ich mocy, by właściwie ocenić zagrożenie ze strony Amriego. Musimy jednak sobie jasno powiedzieć, że żyjemy w państwie prawa, co oznacza, że musimy przestrzegać ram prawnych – komentował krytykę szef Urzędu.

Maassen stwierdził także, że chociaż Amri otrzymał status człowieka niebezpiecznego, Urząd nie był w stanie nieprzerwanie monitorować zachowania Tunezyjczyka. Co więcej, Maassen podkreślił, że dowody zebrane na temat Amriego nie świadczyły o tym, jakoby ten miał plan przeprowadzić zamach.

Przypomniał też, że w Niemczech obecnie znajduje się około 1200 osób podejrzanych o powiązania z ekstremistami islamskimi. Do obserwacji takiej osoby potrzeba 10 osób. Gdy w grę wchodzi nieustanne śledzenie, trzeba 5-6 razy tyle funkcjonariuszy. Maassen zaznaczył, że ciągłe śledzenie wszystkich potencjalnych terrorystów jest po prostu niewykonalne.

Dziś w Niemczech zwolenników radykalnego islamu jest prawie 10 tys. osób. Jeszcze kilka lat temu nie było ich więcej niż 3,8 tys. wyznawców. Powstaje coraz więcej organizacji religijnych skupiających zradykalizowanych wyznawców Allaha.

 – Nie mamy już do czynienia z dwoma, trzema czy czterema przywódcami, którzy mają decydujący głos. Jest wiele osób, które dominują w środowisku, a my musimy wszystkich mieć na oku – tłumaczył szef Urzędu Ochrony Konstytucji.

Maassen nie ma wątpliwości, że będzie jeszcze gorzej. Coraz wyraźniej widać w danych wywiadu, że liczebność ekstremistów wzrasta. Skrajna islamska ideologia najbardziej atrakcyjna jest wśród przestępców. To właśnie spośród nich rekrutuje się najwięcej salafitów.

 – Radykalny odłam islamu jest atrakcyjny dla młodych mężczyzn, którzy pochodzą często ze środowisk przestępczych. Szukają oni prostej ideologii, która przedstawia świat w biało-czarnych barwach – zaznaczył szef kontrwywiadu.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również