UDOSTĘPNIJ
fot. Twitter

Rośnie napięcie w międzynarodowej dyplomacji. Obserwatorzy mówią o początku istnej wojny dyplomatycznej pomiędzy dwoma najpotężniejszymi krajami. Prezydent Władimir Putin w odpowiedzi na kolejne sankcje USA, podjął bardzo zdecydowane kroki.

Przez amerykański Senat przeszła ustawa nakładająca nowe sankcje na Iran, Koreę Północną i Rosję. Przyjęto ją niemalże jednomyślnie – 419 do 3. Biały Dom poinformował, że Donald Trump ustawę podpisze. Na reakcje Moskwy na takie postępowanie Waszyngtonu nie trzeba było długo czekać.

– Skalkulowałem, że już pora, abyśmy pokazali, że nie będziemy niczego zostawiać bez odpowiedzi – stwierdził Putin.

Dzień po głosowaniu w Senacie, rosyjski przywódca ogłosił, że do 1 września liczba pracowników amerykańskich placówek dyplomatycznych na terenie Rosji zmniejszona ma zostać do 455, czyli do tylu, ilu utrzymuje Rosja za Oceanem. Tym samym oznacza to, że do Ameryki wrócić musi porażająca liczba 755 dyplomatów.

– Tysiąc z hakiem pracowników, dyplomatów i pracowników technicznych (USA), pracowało dotychczas i jeszcze pracuje w Rosji. 755 będzie zmuszonych do przerwania swej działalności – powiedział prezydent Federacji Rosyjskiej.

Prezydent Rosji w wywiadzie na antenie WGTRK stwierdził też, że stosunki pomiędzy Rosją a USA „jeśli się zmienią, to nieprędko”. Wyraził żal z powodu braku zmian w relacjach obu mocarstw. Jednocześnie zaapelował o nawiązywanie kontaktów dwustronnych, gdy wymaga tego konkretna sytuacja. Podał za przykład Syrię, gdzie utworzono południową strefę deeskalacji.

– Dość długo czekaliśmy, że, być może, coś zmieni się na lepsze, mieliśmy taką nadzieję, że sytuacja jakoś się zmieni. Lecz wygląda na to, że jeśli się zmieni, to nastąpi to nieprędko – oświadczył Putin

ZOBACZ TAKŻE

źródło: interia.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również