UDOSTĘPNIJ

Prezydent Francji, Emmanuel Macron nie ma najlepszych stosunków z polskimi władzami. Wszystko wskazuje na to, że relacje te nie poprawią się w najbliższym czasie.

23 października w Luksemburgu będzie dyskutowana unijna dyrektywa dotycząca pracowników delegowanych. To, czy ostatecznie zostanie zreformowana, ma ogromne znaczenie dla przyszłości tysięcy polskich pracowników w Europie. Jednym z największych orędowników reformy jest Emmanuel Macron, dla którego była to jedna z obietnic wyborczych. Jeśli zmiany wejdą w życie, prezydent Francji zyska jeszcze więcej możliwości, by prześladować mieszkających tam Polaków.

Francuscy związkowcy i politycy oskarżają polskich pracowników o „dumping socjalny”, który ma się manifestować tym, że Polacy nie pracują już we Francji za grosze, ale najczęściej zarabiają tyle samo co rodzimi specjaliści. Przeciwnikom polskich pracowników nie podoba się również fakt, że ci niekiedy otrzymują dofinansowania od pracodawców, np. do mieszkania.

Zjawisko wyrównywania kosztów pracy może jednak się skończyć, jeśli zreformowana zostanie dyrektywa dotycząca pracowników delegowanych. Gorącym zwolennikiem reformy jest prezydent Macron, który wielokrotnie niepochlebnie wypowiadał się o Polakach. Wielu przedsiębiorców obawia się, że może ona spowodować znaczący odpływ polskich pracowników, którzy w obliczu pogorszenia warunków pracy, zmienią miejsce zatrudnienia. Dla borykającej się z brakiem specjalistów Francji taki scenariusz mógłby okazać się jednak wyjątkowo mroczny.

– Nie chcemy likwidacji dyrektywy o pracownikach delegowanych, bo to uderzyłoby we Francuzów pracujących za granicą. Chcemy jednak, żeby koszt pracy Polaków był porównywalny z kosztem pracy Francuzów. (…) Od roku czy półtora mamy problem ze znalezieniem rąk do pracy także nad Wisłą. Bo wasza gospodarka przyspieszyła i w Polsce zaczyna brakować wykwalifikowanych robotników i specjalistów – twierdzi Michel Perez, szef agencji zatrudnienia La terra Compétences.

Konkurencja ze strony polskich firm i pracowników we Francji stała się poważnym zagrożeniem dla wielu przedsiębiorców nad Sekwaną, zwłaszcza w branży budowlanej, co spotyka się z radykalnymi działaniami władz. Wspomniana polityka i planowane zmiany dotyczące unijnej dyrektywy są odbierane przez środowisku polskich pracowników jako prześladowanie ze strony Francuzów.

– Działające w niej przedsiębiorstwa są pod presją władz. Sugeruje się im, by nie zlecały usług i nie kupowały produktów od Polaków. Daje im się do zrozumienia, że mogą stracić dotacje albo spodziewać się częstszych kontroli – wyjaśnia w rozmowie z „Dziennikiem Gazeta Prawna” Hanna Goutierre, szefowa Polskiej Izby Handlowo-Przemysłowej we Francji.

Źródło: interia.pl

Jak wiele aut ma Dariusz Rosati? Kto by pomyślał! Najbogatsi polscy europosłowie [ZOBACZ!]

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również