UDOSTĘPNIJ

Właśnie, co dalej? Poniższy tekst dedykuję osobom, które na problem islamu patrzą głębiej, niż te, które zaczynają i kończą przemyślenia na haśle ?j@#$ć ciapatych!?. Im dłużej zajmuję się tematyką islamu, im dalej w ten las idę, tym więcej drzew napotykam i więcej pytań zostaje bez odpowiedzi. Mam zamiar w przyszłości wpływać na prawodawstwo, a szczególnie na to dotyczące blokowania ekstremizmu islamskiego w Polsce i warto zastanowić się nad tym już dzisiaj. Postawić te pytania i spróbować na nie odpowiedzieć.

Warto może zacząć od pewnego faktu ? nie wszyscy muzułmanie to terroryści. ?Ale wszyscy terroryści to muzułmanie? ? uzupełnił kiedyś prof. Bogusław Wolniewicz. Z pewnością dokonał jedynie skrótu myślowego, mimo to jestem krytykiem tego stwierdzenia. W sposób oczywisty to zdanie nie stwierdza faktu a zwraca uwagę na temat, nie rozpoczyna wartościowej dyskusji a shitstorm i sama dyskusja stoi w miejscu. Są też terroryści niebędący muzułmanami! ? rzuci obrońca muzułmanów (może i zdrowego rozsądku?) i pozamiatane. Ktoś inny napisze o wyświechtanym IRA ? tak, zabijali, ale co z tego? Usprawiedliwia to kogoś? Wracając do pierwszej części cytatu z profesora ?nie wszyscy muzułmanie to terroryści?, można powiedzieć, że o to się cały problem rozbija. W idealnym świecie (raczej prostym i łatwym) w którym żyliby muzułmanie, 1) wszyscy muzułmanie byliby terrorystami, 2) muzułmanie mieliby wypisane na twarzy swoje wyznanie i 3) wszyscy muzułmanie byliby jedynie imigrantami, gośćmi w Polsce. W takiej rzeczywistości można by ich szybko odszukać, deportować, stosować inne środki. Ta obecna jednak jest bardziej skomplikowana. Mianowicie 1) nie wszyscy muzułmanie to terroryści, 2a) nie można rozpoznać tego, kto muzułmaninem jest i 2b) który jest terrorystą oraz 3a) są imigranci, którzy otrzymali obywatelstwo polskie a także 3b) są nimi Polacy konwertyci.

Kto dobry a kto zły?

Zacznę może od punktu, w którym raczej wszyscy się zgodzimy (zakładam, że czytają to osoby o różnym spojrzeniu na temat):

dobrzy muzułmanie i źli muzułmanie. Są pokojowi muzułmanie i są niepokojowi muzułmanie. Moim zdaniem dobry muzułmanin to taki, który żyje w taki sposób, w jaki on uważa za słuszny i zgodny z islamem (lub osoby, które go otaczają, może być w ten sposób dobry). Tak samo, jak dobry katolik. Jan Kowalski może uważać się za dobrego katolika, bo żyje w sposób, w jaki nauczył go Jezus. Zły muzułmanin to taki natomiast, który nie przestrzega zasad w islamie panujących. On sam może uważać się za dobrego, choć otoczenie może uważać inaczej. Na przykład gdy pije alkohol. Tak samo z katolikami ? Janina Nowak może uważać się za dobrą katoliczkę, bo chodzi do Kościoła i pomaga w organizacji procesji Bożego Ciała. Jednak sąsiedzi mogą ją uważać za złą katoliczkę, bo plotkuje w krzywdzący sposób na temat osób w jej otoczeniu, a to niezgodne z Nowym Testamentem. Zmierzając ku określeniu ?pokojowego muzułmanina? tutaj dodam, że pewien muzułmanin Ahmed (wahabita) może w jego mniemaniu być dobrym muzułmaninem, bo w jego najszczerszym przekonaniu ma prawo bić swoją kobietę i zabijać chrześcijan, bo taka jego zdaniem jest nauka w Koranie i hadisach (przypowieściach o życiu Proroka). Natomiast według innego muzułmanina (szyity) Alego, Ahmed jest złym muzułmaninem, bo w jego osobistym przekonaniu islam zabrania zabijania. Są tacy, naprawdę. Podobnie Ahmed może uważać Alego za złego muzułmanina, bo ten żyje w zgodzie z ateistą pod jednym dachem. Jak widać, pojęcie ?dobrego? i ?złego? wyznawcy danej religii to rzecz względna. Bezwzględną rzeczą natomiast jest bycie pokojowym i niepokojowym muzułmaninem. Dobry muzułmanin Ahmed nie jest i nigdy nie będzie pokojowym muzułmaninem. Zabijanie ludzi nie ma nic wspólnego z pokojem. (Tu dygresja. Muzułmanie uważają, że islam to religia pokoju. Ci niepokojowi dodają jednak, że pod warunkiem takim, że zapanuje na całym świecie. Jak jednak to wygląda w skali kraju, w którym (przynajmniej oficjalnie) jest 99 proc. lub więcej muzułmanów? Ci bardziej radykalni zabijają tych nieco bardziej umiarkowanych?.)

Jak więc powyżej udowodniłem, są muzułmanie dobrzy i niedobrzy, pokojowi i niepokojowi. Nie można wrzucać ich do jednego worka. Znając te 4 określenia, możemy skonstruować takie 4 zbiory:

Są dobrzy muzułmanie A, którzy są pokojowi.

Są dobrzy muzułmanie B, którzy nie są pokojowi.

Są niedobrzy muzułmanie C, którzy są pokojowi.

Są dobrzy muzułmanie D, którzy nie są pokojowi.

W rzeczywistości A i C to ta sama grupa, lecz w przypadku A ujęci są w swojej własnej ocenie, a w przypadku C w oczach grupy B i D. Grupa B i D to także ta sama grupa, lecz w przypadku B są dobrzy w swojej własnej ocenie, w przypadku D ? w ocenie grupy A i C.

Świat (nie)idealny

Tu tkwi problem, z którym musimy się zmierzyć. Gdy pisałem o ?idealnym świecie? wspomniałem, że gdyby taki był, można by traktować zapobiegawczo wszystkich. Skoro tak nie jest, w jaki sposób rozróżnić ?pokojowego? muzułmanina od ?niepokojowego?? Takiego, który szczerze wierzy w to, że islam mu zabijać zabrania, chce żyć w zgodzie z innymi ludźmi od takiego, który tylko takiego udaje? Zadałem to pytanie między innymi paru polskim konwertytom na islam i sympatykom islamu. Niestety, zgodnie z moimi oczekiwaniami (choć gorąco liczyłem na to, że będą błędne), do konstruktywnej dyskusji nie doszło. Mówiąc krótko ? nie można rozmawiać na taki temat, bo mordercy i ludzie źle rozumiejący swoją wiarę są wszędzie, wśród katolików też. Tu należy sprostować, że nie da się ukryć ? wśród muzułmanów terrorystów (i damskich bokserów) jest najwięcej. Czy to kwestia kultury, regionu, tradycji ? to kwestia drugorzędna i wiąże się z druga kwestią ? uzasadnianiem w islamie. Czy prawidłowo uzasadnianym w Koranie i hadisach czy nieprawidłowo ? to nieważne. Ci źli ludzie rozumieją dobrze swoją wiarę, ale ?dobrze? na swój sposób. (Co innego dyskutować o tym, czego naucza islam, jakie życie prowadził Mahomet i jak powstał Koran, tu zdanie mam klarowne, jestem islamu krytykiem) Takie są fakty, choć nie wynikają z czarno-białych przesłanek. Jeśli katolik kogoś zabija ? nie ma to nic wspólnego z katolicyzmem a ze zwykłymi, ludzkimi pobudkami. Katolicy, buddyści, hinduiści, ateiści i muzułmanie (którzy nie uzasadniają swojego konkretnego mordu) zabijają z milionów powodów i nie ma to nic wspólnego z wiarą (nie licząc ludzi obłąkanych, którym Maryja się objawiła i kazała zabić członka rodziny). Myślę, że w miarę klarownie to wyłożyłem. Jeśli się nie zgadzasz, przeczytaj jeszcze raz, do skutku. Jaśniej nie potrafię a wiem, że mam rację. Sorry.

Zapobiegać, czy być zabitym? Oto jest pytanie!(?)

Po krótkim sprostowaniu, czas pociągnąć wątek. Wielu już takich muzułmanów okazało się terrorystami, którzy przed coming outem byli zwyczajnymi studentami żyjącymi zachodnim stylem życia. W jaki sposób to sprawdzić? Najprościej byłoby zajrzeć w czyjś umysł, to jednak nie jest możliwe. Inwigilować aktywność w Internecie? Inwigilować meczety, imamów? Do tego należałoby użyć służb specjalnych. Jak jednak nie przeoczyć żadnego muzułmanina, skoro fakt nieprzynależenia do danego związku religijnego i wpisania do ksiąg nie oznacza niewyznawania danej religii? Jeśli inwigilować by zapobiegawczo daną grupę, to czemu w przyszłości nie użyć by tego narzędzia wobec innych grup, które ktoś może według swojego mniemania uznać za groźne i zebraną wiedzę źle wykorzystać? Otworzenie takiej furtki prawnej byłoby kuszące dla wielu ludzi, którzy nie kierowaliby się troską o zabezpieczenie społeczeństwa przed radykalnym islamem, a swoimi interesami. Tak czy inaczej, wciąż jest tu mowa o prewencji, tak powszechnej zresztą obecnie, na co często zwraca uwagę Janusz Korwin-Mikke, prezes Kongresu Nowej Prawicy. Mianowicie: rodzic nie może skarcić swojego dziecka, bo Państwo w obawie o to, czy nie jest to przemoc domowa, uznaje go za oprawcę i tego zabrania. Nie mogę kupić leku, który chcę, bo Państwo w obawie o moje i innych zdrowie uznaje, że jestem idiotą i mogę chcieć kupić kilogram pewnego leku i zjeść na miejscu, dlatego każe mi zdobyć receptę. Nie mogę posiadać broni, bo Państwo obawia się o to, że jestem mordercą i zechcę zabić pół osiedla (bo bez broni palnej przecież nie mogę nikogo zabić). Całym sobą popieram represje wobec tych, którzy łamią prawo a nie prewencję traktującą wszystkich zapobiegawczo, jak przestępców ? tylko z islamem mam problem. Zapobiegać ekstremizmowi i zamachowi, który zabije kilkuset ludzi w metrze, czy karać ludzi, którzy już to dokonane zdarzenie zorganizowali? Oto jest pytanie.

Zabronić islamu nie sposób, bo nie ma policji myśli. Karać za wypowiedzenie szachady? Karać za modlitwę? Jak zresztą to powyżej dowiodłem, nie powinno się tego robić z powodu niejednolitości przekonań muzułmanów oraz braku możliwości zrealizowania tego w praktyce. Ekstremistów (jawnych lub wyłapanych) można deportować. Konwencje praw człowieka zabraniają jednak Polsce deportować więźniów do państw, w których mogliby zostać zabici lub poddawani torturom. Co jednak z takimi, którzy nie mają innego obywatelstwa jak polskie? Zamknąć do więzienia? Tam będą nawracać i radykalizować innych w idealnych wprost warunkach (więcej: Londyn: więźniowie zmuszani do przejścia na islam). Każdy z Was pamięta zamach w londyńskim Luton na Lee Rugby?ego. Kim był jeden z zamachowców? Rodowitym londyńczykiem, który ukończywszy w 2003 roku koledż, porzucił rodzinne chrześcijaństwo i przyjął islam. Co z takim ?fantem??

Przy odpowiedniej koncepcji państwa (i odejściu z Unii Europejskiej i ONZ, zrezygnowaniu z konwencji o prawach człowieka, co w przypadku tego ostatniego byłoby groźne także dla niemuzułmanów, ale i przeciwników ruchów LGBT ? znów wiele stron medalu) można ignorować przesadne roszczenia danej grupy religijnej oraz zabronić zbyt dużego wpływu religii na ustawodawstwo. Krajowe czy też lokalne. Choć i na to sposób można znaleźć, przynajmniej w ustroju demokratycznym. Część z Was pamięta święta 2012 roku w duńskim Kokkedal ? muzułmańska większość radnych zrezygnowała z choinki miejskiej z okazji Bożego Narodzenia z powodów finansowych. Jakiś czas wcześniej jednak przeznaczyła dziesięciokrotnie większą sumę na obchody islamskiego święta ofiarowania. By uniknąć takich sytuacji, należałoby zrezygnować z demokracji. Sytuacji jak w sercu Unii ? Brukseli, gdzie jedną trzecią mieszkańców stanowią muzułmańscy imigranci ze swoimi tradycjami i kulturą z trzeciego świata, nawet i w trzecim brukselskim pokoleniu. Tam to z choinki rezygnują zapobiegawczo, by nie urazić. A radnych mają muzułmanie dwóch, mówiących otwarcie o prawie szariatu dla Belgii.

Złoty środek

Czy podejrzliwość (lub po prostu strach) przez poddenerwowanym Arabem w zatłoczonym metrze to absurd, posługiwanie się stereotypami czy zwykłe wyciąganie wniosków i rozsądek? Ja uważam, że to ostatnie. Muzułmanie, którzy zabijają, tak naprawdę ?nie znają islamu? i grzeszą? Ja uważam, że nie. Ale nawet jeśli założyć, że tak ? to co z tego? Oni istnieją i zabijają. Nie można przymykać oczu na ekstremistów, którzy mówią na Zachodzie wprost to, że chcą zamienić te kraje na kalifaty, robić to, co ich bracia w Afryce, na Bliskim Wchodzie i Południowo-Wschodniej Azji. I nie, nie zwykli nic nie znaczący wyznawcy. Robią to takie autorytety, jak Anjem Choudary czy imamowie i mułłowie. Nie można przymykać oczu na nich tylko dlatego, by ci pokojowi nie poczuli się urażeni. Nie można zezwalać na wzywanie do dżihadu w meczetach w imię wolności słowa i wyznania. Powtórzę się, ale to nie dociera: nawet jeśli oni ?nie znają prawdziwego islamu?, bo takie zdania nie zamykają tematu. Nie sprawiają, że oni znikają. Mało tego, pozwalają ekstremistom działać, planować i zabijać. A chyba nie taki jest ich cel, prawda?

Jak i za co karać?

Mordercy należy się śmierć, uważam. Co natomiast z takim, który posługując się religią nakłania wiernego do mordu, obiecując mu wieczny seks? Zabronić wykonywania zawodu? Pozbawić funkcji w ?parafii?? Wydalić z kraju? ? owszem, o ile nie jest jego obywatelem lub w rodzinnym kraju nie groziłyby mu tortury (chociażby hipotetycznie, bo pewnie poklepaliby go tam po ramieniu). Zamknąć w więzieniu? Znalazłby kolejnych słuchaczy. Zamknąć w izolatce na całe życie? To ?niehumanitarne?. Wszystko to powyżej poddałem w wątpliwość. Może złotym środkiem jest kara śmierci dla każdego, kto nakłania do mordu na tle (jakiejkolwiek) religii? W zasadzie, gdybym był królem, na granicy królestwa postawiłbym tablicę z napisem: ?Jeśli w moim Królestwie nawołujesz innych ludzi do zabijania moich poddanych niezależnie od motywów, zginiesz?. Każdy znałby konsekwencje swoich działań, wkraczając na teren Królestwa przyjąłby zasady tej umowy. Powinniśmy traktować ludzi jak dorosłych i odpowiedzialnych, a i umowa uczciwa, prawda?

Nawet pokojowi muzułmanie nie powinni mieć z tym problemu. A reszta społeczeństwa? Kto wstawiłby się za imamem, któremu udowodniono nawoływanie do zabijania niewiernych? To właśnie tacy ludzie są przyczyną tego, że blisko tysiąc muzułmanów ? zarówno imigrantów jak i tych, którzy urodzili się w Europie ? wyjechało na ?turystyczny dżihad? do Syrii walczyć za Allaha. Kim tam się stali i co robili ? można się tylko domyślać. Strzelali, rąbali, gwałcili, palili ? takie są kulisy religijnej wojny w tym kraju.

Życie najwyższą wartością?

Kim będą gdy wrócą (a wielu już wróciło) do Londynu, Berlina, Paryża? Ponownie zwykłymi obywatelami? Nie, wyszkolonymi żołnierzami. Żołnierzami, dla których życie nie jest najwyższą wartością. Zginąć za wiarę to dla nich honor. Ale czy to jest nam tak dalekie? Zanim powstała Unia Europejska, gdy Europejczycy żyli w Cywilizacji europejskiej, życie ludzkie także nie było najwyższą wartością. Za pewne wartości, takie jak Bóg, honor, ojczyzna, kobieta, wielka sprawa, warto było umrzeć. Dziś uczy się nas, że życie trzeba zachować za wszelką cenę, że chłopcy nie mogą być agresywni (to ostatnie z programu ?Równościowe Przedszkole?). W tym muzułmanie są od nas lepsi, jak zaznaczył wielokrotnie prezes KNP. W zasadzie sam fakt dyskutowania o tym, w jaki cywilizowany sposób zapobiegać ekstremizmowi świadczy o naszej słabości ? w kraju arabskim za noszenie krzyża na szyi, zostałbym o nią skrócony. Wracając jeszcze do wątku prewencji/represji, myślę że obecnie wystarczającym rozwiązaniem byłoby denuncjowanie o takim imamie przez pokojowych muzułmanów (których w Polsce jest rzekomo tak wielu) oraz agentów służb specjalnych, podających się za konwertytów. Czy, jak wyżej wspomniałem, otworzyłoby to furtkę na inwigilację innych grup? Jeśli byłaby to działalność operacyjna, to chyba nie widzę w tym nic złego.

Zachód jest stracony. Co z Polską? My mamy jeszcze czas, by się zastanawiać i słuchać rozsądku. Nie natomiast, jak to proponują niektórzy, wyciągać husarskie skrzydła ze strychu i kominiarki z szuflady. Bądźmy mądrzy przed szkodą. A co Ty o tym myślisz? Jakie masz pomysły na rozwiązanie tych problemów? Debatujmy, pisz komentarze, napisać możesz też do mnie.

Dziękuję za uwagę,
Kacper Krojna,
Kongres Nowej Prawicy.

Niniejszy tekst nie stanowi oficjalnego stanowiska partii, a głos w dyskusji.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również