UDOSTĘPNIJ

To wiadomość dosłownie z ostatniej chwili. Jak ustaliła Wirtualna Polska, kierowca premier Szydło, który prowadził rządową limuzynę podczas wypadku w Oświęcimiu, w ogóle nie miał prawa siedzieć wtedy za kierownicą. To fatalne wiadomości dla rządu. Nie dość, że informacja kompromituje MSWiA,  to jeszcze okazuje się, że najważniejsze osoby w państwie są wożone w niebezpiecznych warunkach zagrażających ich życiu. 

Wypadek w Oświęcimiu, w wyniku którego ucierpiała premier Beata Szydło, spowodował, że dziennikarze uważnie przyjrzeli się pracy Biura Ochrony Rządu. Wygląda na to, że formacja wykonuje swoją pracę znacznie gorzej, niż byśmy oczekiwali. Najpierw na jaw wyszły nieprawidłowości w kolumnie, a teraz okazuje się, że kierowca w ogóle nie miał prawa kierować wtedy pojazdu.

Dla bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie funkcjonują bezwzględnie obowiązujące przepisy, które jak widać, są ignorowane przez BOR. Publikacja Wirtualnej Polski to fatalna wiadomość dla rządu, ponieważ ta nieprawidłowość jest naprawdę poważna. Ignorowanie przepisów tworzy niebezpieczeństwo dla najważniejszych osób w państwie.

Jak ustalili dziennikarze WP, funkcjonariusz BOR rozpoczął pracę o 6 rano, co oznacza, że powinien bezwzględnie zakończyć ją około godziny przed wypadkiem premier Beaty Szydło. Było to tym bardziej istotne, że pracownik zastępował bardziej doświadczonego kolegę, który dostarczył zwolnienie lekarskie. Wcześniej informowano, że funkcjonariusz rozpoczął pracę o… godzinie 7:29 dzięki czemu „idealnie” wpasowano się w godziny. Warto zaznaczyć, że by dotrzeć do pracy funkcjonariusz musiał jeszcze przez godzinę przedzierać się z Góry Kalwarii, czyli wstał o 4 nad ranem! Nic dziwnego, że feralnego dnia mógł już być niewystarczająco skupiony i zmęczony.

Wspomniane przepisy wydane przez szefa MSWiA brzmią: „funkcjonariusze, do których obowiązków służbowych należy kierowanie pojazdem samochodowym, mogą pełnić służbę do 12 godzin na dobę, w tym kierować pojazdem nie więcej niż 10 godzin na dobę”.

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również