UDOSTĘPNIJ
źródło: pexels.com, flrickr.com

Dane Europolu dotyczące terrorystów, które agencja zbierała nawet od 10 lat, wyciekły do sieci. Wszystko za sprawą błędu funkcjonariusza, który nie zabezpieczył dysku podczas zgrywania danych.

Wyciek danych był efektem niedopatrzenia, jakiego dopuścił się były pracownik Europolu. Mężczyzna zgrywał dane z dysku twardego agencji, którego zabrał ze sobą do domu. Niestety, nie zauważył, że jego komputer jest podłączony w tym momencie do internetu, a dysk Europolu był niezabezpieczony hasłem.

Wyciekowi ulec miało około 700 stron dokumentów, które zawierały numery telefonów osób zamieszanych w terroryzm. Zanim funkcjonariusz zauważył swój błąd, dostęp do danych mógł mieć każdy. Niektóre z informacji zawartych na dysku pochodziły nawet sprzed 10 lat.

Wil van Gemert, zastępca dyrektora Europolu, oświadczył, że dostęp do tych danych mieli tylko dziennikarze jednej ze stacji telewizyjnych. Stąd też taki wyciek miał być praktycznie niemożliwy ze strony funkcjonariusza agencji.

Przyciśnięty przez dziennikarzy Gemert stwierdził jednak, że faktycznie mogło dojść do przypadkowego upublicznienia danych. Fakt, że do podobnego incydentu miało dojść, potwierdza także udział dyrektora Europolu, Roba Wainwrighta, w spotkaniu Komisji Wolności Obywatelskich dotyczącym sposobów zapewnienia bezpieczeństwa przepływowi informacji.

Polub fanpage jedynego bezstronnego portalu informacyjnego

źródło: wprost.pl
pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również