UDOSTĘPNIJ

Wszystko wskazuje na to, że nigdy nie poznamy prawdy o głośnym wypadku premier Beaty Szydło. Wszystko za sprawą zaskakującej „pomyłki” funkcjonariuszy, przez którą zniknęły dane z komputerów pokładowych. 

Prędkość, z jaką poruszała się rządowa kolumna mogła pomóc w rekonstruowaniu prawdziwego przebiegu wypadku. Aby ją określić wcale nie trzeba było uciekać się do skomplikowanych wyliczeń i badań wraku.  Wystarczyło zerknąć do danych zapisanych na pokładowych komputerach. „Nie trzeba było”, bo już istnieje taka konieczność.

Tak się złożyło, że nikt w BOR nie wpadł na pomysł zgrania informacji z dysków pokładowych komputerów. Co więcej, samochody BOR-u, które felernego dnia wchodziły w skład rządowej kolumny wiozącej premier były używane także i później. W efekcie, dane zostały nadpisane i zniknęły.

– BOR nie zgrał danych z komputerów pokładowych, tylko (najprawdopodobniej celowo) pozwolono tym pojazdom jeździć dalej po wypadku, co doprowadziło do nadpisania danych w systemach komputerów pojazdów. W serwisie od ręki możliwe było odczytanie parametrów przejazdu dwóch samochodów ochronnych. Nie zrobiono tego – tłumaczy poseł PO Krzysztof Brejza.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również