UDOSTĘPNIJ
fot. Wikimedia/Adrian Grycuk

Po tym jak Andrzej Duda zawetował dwie ustawy autorstwa polityków PiS, dotyczące polskiego sądownictwa, w obozie władzy doszło do rozłamu. Postawą prezydenta najbardziej zawiedziony jest Zbigniew Ziobro. Dziennikarze ujawniają, jaką skalę osiągnęła złość ministra.

Zbigniew Ziobro pośrednio nadzorował prace nad projektami dwóch, wywołujących kontrowersyjnych ustaw. Były dla niego, jako ministra sprawiedliwości, kluczowe na drodze planowanych reform sądownictwa.

Do ostatniej chwili Ziobro był pewny, że prezydent podpisze obie ustawy. Mówił dziennikarzom, że mogą „między bajki włożyć te opowieści o wecie”. Nie wiedział wtedy jak bardzo się myli.

Po dwóch prezydenckich wetach miało dojść do spotkania w Ministerstwie Sprawiedliwości. Obecni na nim byli najbliżsi współpracownicy Ziobry. Jak donosi informator dziennikarzy na spotkaniu pod adresem prezydenta padały niewybredne inwektywy. O Dudzie mówiono, że jest „Judaszem”. Sam Ziobro nazwał go „Brutusem”.

Ziobrze było naprawdę bardzo przykro, bo to jego uczeń bezpardonowo go zaatakował. Duda jest przecież wychowankiem Ziobry, który wciągnął go do polityki. Gdyby nie Ziobro, to Duda w polityce byłby nikim – cytują swojego informatora media.

Ostatecznie ministerstwo odpowiedziało na artykuł, który ukazał się na portalu. W sprostowaniu napisano, że minister nigdy nie nazwał Dudy „judaszem” ani „brutusem”.

ZOBACZ TAKŻE

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również