UDOSTĘPNIJ

Już za kilka dni będziemy znali nowego prezydenta Francji. Konsekwencje wyników wyborów w Republice promieniować będą na całą Europę. Dlatego też warto zapoznać się z programem gospodarczym polityków ubiegających się o fotel prezydenta. Nawet, jeżeli ich pomysły na politykę fiskalną mogą być dla nas szokujące.

Lewicowy kandydat Jean-Luc Melenchon w przedwyborczych sondażach dogania Emmanuela Macrona i Marine Le Pen. Eurodeputowany od swoich rywali odróżnia się zacięciem, z jakim pragnie niwelować nierówności ekonomiczne. Według niektórych jest w swoim podejściu skrajny.

W postulatach Melenchona znajdujemy tak śmiałe rozwiązania, jak m.in. ograniczenie tygodnia pracy do czterech dni, podniesienie płacy minimalnej o 16% i opuszczenie struktur międzynarodowych (NATO, MFW i WTO). Największe kontrowersje budzi jednak jego pomysł na podatek dochodowy.

Jeśli wygra Melenchon to jedną z pierwszych rzeczy jaką zrobi, będzie podniesienie najwyższego progu progresji podatku od dochodów do 100% przy zarobkach w wysokości €400,000. Oznacza to, że byłaby to płaca „maksymalna”, chociaż nie należy zapominać o tym, że rozwiązanie nie wykluczałoby m.in. pobierania dochodów z dywidend.

Dlaczego akurat €400,000? To 20-krotność średniej zarobków we Francji. Dziś najwyższy próg podatkowy w tym kraju wynosi 45%.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również