UDOSTĘPNIJ

W niedzielę generalnie głosowali idioci na idiotów. Pan Marcin Hugo Kosiński napisał na swoim fanpejdżu ?Kogo obchodzą wybory?- „Prawie 3 mln 434 tys. widzów śledziło pierwsze dane z sondażu powyborczego w TVP1, TVP INFO i TVP Polonia, podczas gdy we wszystkich innych stacjach łącznie niewiele ponad 1 mln 453 tys. Hitem wieczoru okazał się jednak program „Rolnik szuka żony”. Osiągnął średnią widownię na poziomie 4,1 mln widzów”. Co można po tych danych wywnioskować co do ludzi, którzy jeszcze zostali w kraju i mają telewizory…?? Osobiście wnioskuje, że każdy dziennikarz i publicysta, który nawoływał do udziału w wyborach to zbrodniarz. Morderca rozwagi. Nie chcę, żeby na władzę w moim kraju rezonans miał ciemny lud. Bardziej ucieszyłaby mnie frekwencja w wyborach 1%, gdzie głosowaliby tylko ludzie świadomi, którzy czują, że rozumieją politykę, czytają prasę, analizują retorykę polityków, są zainteresowani kwestiami społeczno-politycznymi. Z frekwencją jest tak, że im gorzej tym lepiej.

Przeciwnicy plakatów wyborczych na słupach argumentują, że trzeba ich zakazać gdyż zaśmiecają miasto. Dla mnie są one groźniejsze o tyle, że przypominają laikom o wyborach i potem głosują na tego co ma bielsze zęby i szerszy uśmiech. Gdyby Polacy byli mądrzejszym narodem to i tak te uśmiechnięte wydrukowane ryje by zniknęły z naszych ulic, bo na ludzi mądrych ta metoda nie działa. A demokracja nie zawsze jest głupia, Szwajcarzy myślą i w referendum zagłosowali przeciwko publicznej służbie zdrowia.

Pan ?Trotyl?, dziennikarz śledczy na Twitterze donosił ?W jednym z miasteczek na północy Mazowsza córka burmistrza dowozi pijaczków do urn.?. Nie napawają optymizmem również relacje z przebiegu głosowania członków komisji wyborczych, których pełno w mediach społecznościowych. Ponoć ludzie nie wiedzieli jak się w ogóle głosuje, ślęczeli nad kartami wyborczymi po kilkanaście minut nie wiedząc na kogo postawić głos, a nim zagłosowali pocztą pantoflową pod obwieszczeniami doradzali sobie kogo warto wybrać. Ciekawe kiedy dojdzie do tego, że ludzie zaczną sobie w łazience podpowiadać jak się mają wypróżniać. A podobno ludzkość głupieje, więc niewykluczony jest i taki scenariusz! No i o dziwo najwięcej problemów głosowanie sprawiało ludziom starszym. A wydawałoby się, że powinni mieć doświadczenie, w końcu od 25 lat głosują… No i w ogóle to z relacji, z którymi się zapoznałem wynika, że wśród głosujących była gigantyczna przewaga wiekowego pokolenia. Młodym się nie chciało ruszyć sprzed komputerów. Może i coś w tym jest, że gdyby można było głosować online, to wygrałby Korwin-Mikke? No i wiadomo jaką partię popierają ludzie starsi. Możliwym, że tylko geriatryczny elektorat się zmobilizował, stąd zaskakujący zwycięzca wyborów.

Niektórzy twierdzą, że nieważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy. Jest szansa że panowie z PKW je policzą i poznamy wyniki tego teatrzyku który nam zafundowali. Co prawda dziennikarze już się wywiedzieli kto gdzie się dostał, a kogo wyborcy spuścili w kiblu, a panowie dalej liczą. Pan Krzysztof Stanowski sowizdrzalsko, rubasznie sugeruje na Twitterze, że ?gdyby poczekać jeszcze dwa tygodnie, to ludzie będą mieli gdzieś czy ktoś te głosy policzy i można byłoby nie liczyć ich w ogóle?. Czyżby leśne dziadki grały na zwłokę?

Ludzie się śmieją, że władza wydaje 49mln złotych na portal dla bezdomnych, a oszczędza na systemie do zliczania wyników wyborów, który ponoć kosztował niecałe pół miliona złotych, ale tak to już jest, że władza oszczędza tam gdzie nie powinna, a marnuje pieniądze tam gdzie powinna nimi zarządzać gospodarniej. Jak zauważył pan Stanowski ?niebywałe, że w XXI wieku możemy przelać milion dolarów przez internet, a nie możemy zagłosować, kto ma rządzić Mokotowem.? Patrząc na działalność PKW, która ma problemy z globalnym excelem, jest to jednak bywałe.

Podobno komisje padają jak muchy i co poniektóre zarządziły sobie fajrant aż do 11 rano. Słyszałem ploty, że te karty wyborcze się tam walają w tych ratuszach nijak niepozabezpieczane i będą tam leżakować do 11 bez opieki. Ciekawe że inspekcja pracy nie wlazła jeszcze na dupę dziadkom z PKW, którzy zmuszają członków komisji do pracy kilkadziesiąt godzin bez przerwy. Nie zapominajmy też, że szef PKW, pan Jaworski musi jeszcze w międzyczasie przyjechać na Facebooka, bo podobno lajkowali w trakcie ciszy wyborczej na potęgę. Ale jednego temu panu zarzucić nie można ? nieumiejętności trzymania się na stołku. Czasy się zmieniają, a on ciągle siedzi w komisjach.

Zobacz również