UDOSTĘPNIJ
fot. Wikimedia Commons/VaGla assumed

W środę wieczorem, czyli dokładnie teraz, w Sejmie trwa debata dotycząca prezydenckich ustaw reformujących sądownictwo. Równocześnie pod Sejmem trwa demonstracja przeciwko zmianom zaproponowanym przez prezydenta. Tymczasem mało kto wie, że wcześniej tego dnia pod Sejm przyszli także inni demonstranci.

Wczesnym popołudniem pod Sejmem zebrał się tłum ludzi ubranych w zielone mundury. To nie był zamach stanu ani oddolna interwencja militarna. To była manifestacja poparcia dla ministra środowiska Jana Szyszki.

Leśnicy pod Sejm!

Okazuje się, że pod budynkiem polskiego parlamentu wiec zorganizowało również Stowarzyszenie Właścicieli Lasów. Według Polskiego Radia na miejscu zebrało się nawet 8 tys. leśników. Część z nich przekazała jednak dość niepokojącą informację o tym, skąd się wzięli w tym akurat miejscu. Zapytani bowiem, po co przyjechali, odpowiadają, że nie wiedzą.

– Przyjechaliśmy, bo dyrektor kazał. Wypisali nam delegacje, wsadzili w autobus, zapewnili jedzenie. Cieszę się, że tu przyjechałem, bo dawno nie byłem w Warszawie. Pochodzę sobie i pozwiedzam – mówił jeden z leśników obecnych pod Sejmem.

ZOBACZ TAKŻE: Szyszko dostanie służby. Będą mogli wejść do domów bez pytania

Według informacji, przekazywanych przez niektórych zebranych, zostali oni przywiezieni pod sejm podstawionymi autobusami. Dojazd zorganizowały Lasy Państwowe, a leśnicy przyjechali z całej Polski, m.in. z Lublina, czy Piły.

– Nie mogliśmy odmówić przyjazdu do Warszawy, bo tego oczekiwało nasze kierownictwo. Chodzi o wyrażenie poparcie dla ministra Szyszki – podkreśla inny z demonstrantów przybyłych pod Sejm.

„Spontaniczny” wiec poparcia

Zupełnie inaczej przedstawia tę sprawę dyrektor Lasów Państwowych w Lublinie i były poseł PiS, Jerzy Sądel. Zaznacza on, że demonstracja jest spontaniczna i nikt nikogo do niczego nie zmuszał.

– Lasy przyjechały, by wyrazić poparcie dla naszego ministra i rządu. To najlepszy minister w historii. Chodzi też o potępienie zdrajców, którzy donoszą na naszą ojczyznę w Unii – wyjaśnił Sądel.

ZOBACZ TAKŻE: Opozycje eksplodowała. Szyszko zdradził kto jest „Duchowym Przywódcą Polaków”

Podobnie twierdzi rzeczniczka LP, Anna Malinowska. Ona również nic nie wie o nakłanianiu do wyjazdu. Jej zdaniem pracownicy Lasów Państwowych mieli prawo, a nie obowiązek, wziąć udział w manifestacji.

– Pracownicy LP mogli wziąć udział w manifestacji dobrowolnie. Nie słyszałam, by byli do tego zmuszani. Sama nie brałam udziału. Dyrekcja Generalna jedynie poinformowała pracowników o zgromadzeniu organizowanym przez Stowarzyszenie Właścicieli Lasów. Wyjazdy nie były pokrywane z kieszeni podatnika, bo Lasy Państwowe nie korzystają z pieniędzy budżetu państwa – podkreśliła Malinowska.

Byłe zwierzęta doświadczalne po raz pierwszy na wolności - te spojrzenia mówią WSZYSTKO! [ZDJĘCIA]


Sztuczna mgła, bomba i sabotaż - popularne teorie spiskowe o Smoleńsku [ZDJĘCIA]

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również