UDOSTĘPNIJ

To wiadomości z ostatniej chwili. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu minut oczy całej Polski zwróciły się w kierunku Gdyni, gdzie doszło do wyjątkowo niebezpiecznego zdarzenia. W niemal tym samym czasie miał jednak miejsce atak, który skończył się dużo gorzej.

W Gdyni 30-letni Białorusin strzelał w wieżowcu należącym do znanej agencji prasowej Reuters. W tym samym czasie po drugiej stronie świata doszło do znacznie straszniejszej strzelaniny. W północnej części Kalifornii napastnik otworzył ogień do dzieci zmierzających o poranku do szkoły.

Krwawy poranek

Do zdarzenia doszło w szkole podstawowej w małej miejscowości Rancho Tehama, która leży nieopodal Corning. Kiedy rodzice przed 8:00 czasu lokalnego przewozili swoje dzieci do szkoły, zaalarmowały ich niepokojące odgłosy. Jak mówi jeden z rodziców, dźwięki brzmiały, jakby ktoś odpalał petardy. Dopiero wybiegający ze szkoły sekretarz ostrzegł, że wewnątrz jest uzbrojony napastnik.

Jak się okazało, agresor strzelał do dzieci i nauczycieli. Szaleńcowi udało się zastrzelić dwójkę dzieci i dwóch dorosłych. Co najmniej kilku uczniów jest rannych – mowa o ranach postrzałowych.

Na miejsce wezwano policjantów. Ci nie zamierzali negocjować z napastnikiem, który siedział w szkole. Funkcjonariusze natychmiast zaczęli strzelać do agresora. Udało im się go dosięgnąć. Mężczyzna padł, a dopiero wówczas można było zacząć akcję ratunkową.

To wcale nie musi być koniec

Jak podała policja, nie jest wykluczone, że czwórka zabitych to ostateczny bilans ofiar śmiertelnych po ataku w Rancho Tehama. Napastnik najpierw miał rozpocząć ostrzał szkoły z jej okolic, a następnie wszedł do placówki. Mowa o nawet 100 oddanych strzałach.

źródło: tvp.info

Dlaczego islamscy terroryści mordują? Odpowiedzi ZDUMIEWAJĄ! 8 interesujących faktów o współczesnym terroryzmie


10 przepowiedni, które okazały się prawdą

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również