UDOSTĘPNIJ
fot. facebook/patryk jaki

Politycy rzadko mówią o swoim życiu rodzinnym i rozterkach z nim zwianych. Zastępować w tym muszą ich żony, które znają te problemy, jak nikt inny. Wyznania takiego, jak to w polskiej polityce jeszcze nie było, a jego autorką jest żona Patryka Jakiego. 

Na antenie telewizji internetowej wPolsce.pl ukazuje się program Doroty Łosiewicz „Wieża Bab”. W najnowszym odcinku audycji gościły dwie kobiety, których życie związane jest z polityką. Pierwszą nich jest była szefowa gabinetu premiera Leszka Millera oraz rzeczniczka rządów Józefa Oleksego i Włodzimierza Cimoszewicza. Drugą natomiast jest Anna Jaki, żona wiceministra sprawiedliwości, Patryka Jakiego.

Obie panie łączą dzieci, które posiadają. Niestety synowie obu z nich zmagają się z niepełnosprawnościami i to właśnie było tematem rozmowy prowadzonej przez Łosiewicz. Kobiety opowiedziały o radościach i problemach, związanych z wychowywaniem dzieci, które potrzebują szczególnej opieki.

Poważne schorzenia

Piotr, syn Jakubowskiej ma dziś 35 lat i cierpi na schorzenia, wywołane przez uraz okołoporodowy. Z powodu wady wzroku jego matki przy porodzie musiano wykorzystać szczypce. Dziś dorosły mężczyzna przyszedł na świat z krwiakiem na głowie i późno zaczął mówić, co początkowo nie zaprzątało głowy rodziny. Wielokrotnie powtarzane badanie nie przynosiły efektu, aż w końcu lekarze powiedzieli wprost, że Piotr nie będzie taki, jak inne dzieci. To wywołało ogromny smutek, ale z czasem zostało zaakceptowane.

– Późno zaczął mówić, ale to nie wzbudzało naszego niepokoju, bo chłopcy z reguły później zaczynają mówić. Gdy już zrobiliśmy badania genetyczne, które nic nie wykazały, a lekarze też nie potrafili nam nic powiedzieć, trafiłam na psycholog, która stwierdziła, że on nie będzie taki, jak jego rówieśnicy. I wtedy przyszedł bunt i pretensje do losu, Boga. Później przyszła akceptacja i dawanie mu wszystkiego, co najlepsze – opowiedziała była rzeczniczka rządu.

Inaczej było w przypadku syna państwa Jakich. Tutaj od wczesnej fazy ciąży wiedziano, że dziecko urodzi się z zespołem downa, który wykryto już w 13 tygodniu. Lekarz zaproponował jej aborcje, lecz wraz z mężem nie zgodziła się na takie rozwiązanie. Jak relacjonuje, decyzja nie był łatwa tak samo, jak przyswojenie myśli o ogromnie wyzwania, które nadejdzie wraz z narodzinami.

– W momencie zajścia w ciążę miałam 24 lata. Nie przypuszczałabym, że osoba w tak młodym wieku, może urodzić dziecko z Zespołem Downa. No i cała ta druga część wywodu lekarza, mowa o aborcji… wstrząsnęła mną i moim mężem doszczętnie. Nie zdecydowaliśmy się ani na amniopunkcję, ani aborcję. Przez pierwsze dwa dni postanowiliśmy przepłakać temat i te 20 proc. pozostawić w rękach Opatrzności. I czekać co się stanie, może akurat wydarzy się cud? – mówiła Anna Jaki. – W sensie fizycznym jest zdrowy jak ryba, nie choruje. Ale ma wadę genetyczną, która uniemożliwia mu prawidłowy rozwój. Zaczął chodzić dopiero jak miał trzy lata. Już na etapie ciąży oswajaliśmy się z tą myślą, dużo czytaliśmy na ten temat. Szok po urodzeniu Radka był, ale przyjęliśmy do wiadomości, że pewnych rzeczy nie można zmienić – wyznała Anna Jaki.

źródło: youtube.pl

TE rzeczy o raku musisz wiedzieć!

11 straszliwych chorób, w których istnienie nie uwierzysz

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również